16 października 2016 odbyła się 31 edycja Biegu Barbórkowego w Lubinie. W biegu tym wystartowało 1489 biegaczy. To były moje pierwsze zawody na 10 km w których brałem udział. Wcześniej nie startowałem na tym dystansie gdyż po prostu nie czułem się gotowy i jakoś nie miałem parcia na szkło ;-) Generalnie nie mam jakiegoś wielkiego ciśnienia aby brać udział w zawodach zbyt często a wybór biegu na który się zapisuję lub zapisywać będę, staram się zawsze dobrze przemyśleć. Mój bardzo dobry kolega twierdzi, że jestem zbyt dokładny i zbyt racjonalny w swoich działaniach. Cóż, nic dodać nic ująć, jestem po prostu realistą i spontaniczne decyzje nie pojawiają się u mnie zbyt często.
Wracając do samego biegu, plan w zasadzie miałem taki aby uzyskać po prostu dobry czas na miarę moich możliwości. Czułem, że fizycznie jestem już przygotowany i wiedziałem, że bieg na "dychę" w tempie startowym jestem w stanie pobiec. Pakiet startowy odebrałem dzień wcześniej. W dniu biegu nie było za ciepło, jednak należy pamiętać ,że to już jednak październik. Po wystartowaniu postanowiłem trzymać równe a za razem szybsze niż zwyczajowo tempo (w końcu to zawody) a plan kiedy przyspieszyć rodził mi się w głowie już na trasie. Pierwszą myślą było przyspieszenie od 5 km ale po minięciu tego dystansu czułem, że "wypluje" sobie płuca i nic dobrego z tego nie wyniknie. Gdy minąłem 8 km, przyspieszyłem co sił w nogach i w zasadzie biegłem już tak prawie do mety przed, którą ostatnie metry to był już chyba max moich możliwości. Ostatecznie udało pobić mi się rekord życiowy na 10 km tj. 46:15 z czasem oficjalnym samego biegu 46:23
Bieg rewelacyjnie pobiegł również mój brat Marcin z czasem netto 44:30
Sam bieg był dla mnie bardzo refleksyjny bowiem cały czas myślałem o moim Tacie, który także brał udział w biegach barbórkowych i nie tylko. Szkoda, że nie doczekał tej chwili kiedy trzech Owczarów biegło by razem. Zawsze kiedy biegam, pływam, myślę o Tacie i wiem, że gdzieś tam wysoko cieszy się z tego jaki przykład i zamiłowanie do sportu zostawił nam po sobie.
Fotki z Biegu Barbórkowego
Tutaj ja i brat w oczekiwaniu na start
Na mecie uchwycone przez moją żonkę :-)
Pamiątkowy medal
Od lewej brat, ja i mama
Dyplomy Taty z podobnych dystansów. Jest z kogo brać przykład !













