Witam serdecznie. Tytułowe "Najważniejsze to się nie poddawać..." odnosi się do sytuacji w jakiej aktualnie się znajduję. Bo tak to już chyba w życiu bywa, że jak już idzie dobrze to zawsze się coś spieprzy :-( Po jednym z zimowych biegów zmuszony byłem do ponownego zaprzestania biegania z powodu bólu piszczela - prawdopodobnie zapalenie okostnej ,tym razem dla odmiany trafiło na nogę prawą. Po tym jak podobną przypadłość z lewą nogą którą już kiedyś przechodziłem a opisałem tutaj nawet nie fatygowałem się do lekarza. Szkoda do tego wracać a moje bieganie szlak trafił. Jakby tego było mało, aktualnie jestem chory i biorę antybiotyki. Forma biegowa = zero :-( Cóż jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Tak więc na bieganiu świat się nie kończy więc aby nie być gołosłownym,
grudzień 2016 wyglądał tak:
,natomiast styczeń 2017 wyglądał tak:
Luty będzie raczej pod znakiem regeneracji z powodu wspomnianych dolegliwości.
Jednym z nowszych treningów na które zacząłem uczęszczać to Spinning - krótko mówiąc taki grupowy wyścig kolarski tyle ,że w sali z głośną muzyką i pod dyktando prowadzącego. Powiem szczerze ,że można się przy tym naprawdę solidnie spocić. Kto nie był na spinningu temu naprawdę polecam tę aktywność. Poniżej zdjęcia z sali na której odbywają się te zajęcia oraz model roweru jakie są tam na wyposażeniu.
Całkiem przypadkowo wyczytałem w Internecie, że w Lubinie odbędzie się taki challenge na trenażerze.
Pomyślałem sobie ,że skoro mam już parę sesji spinningowych za sobą jak i również sam rowerek stacjonarny nie jest mi obcy, bo ten z reguły jest częścią mojego treningu w klubie to czemu nie spróbować ?
Tak więc 20.01.2017 stawiłem się w jednym ze sklepów gdzie owa zabawa się odbywała i wystartowałem !
![]() |
| Krótka rozgrzewka |








