Od poprzedniego mojego wpisu, zmieniło się troszkę moje podejście do treningów, trwa stabilizcja sytuacji na świecie w związku trwającą już, kolejny rok pandemią koronawirusa SARS-CoV-2, są też nowe plany i marzenia 😏

Uznałem więc, że to dobry moment aby wziąć pióro i troszkę tu naskrobać 😏, ale po kolei.
Wchodząc w 2020 rok miałem bardzo ambitne, bo maratońskie plany, które trwające zakazy bardzo mocno pokrzyżowały. Trenowałem z dość dużą determinacją, konsekwentnie i przemyślanie. To był ten moment kiedy długie wybiegania zaczęły sprawiać mi ogromna, satysfakcję i radość. Zdałem sobie sprawę, że dopiero teraz nadszedł ten czas kiedy w zasadzie jestem w stanie, wstać od stołu i pokonać dystans 25 km bez większego problemu. W sumie nic w tym dziwnego, bo przecież, sam na to ciężko zapracowałem z ogromną pomocą mojego trenera 😁
Długie wybieganie 17.01.2021
Tygodnie mijały spokojnie, a ja dalej robiłem swoje. Starałem się utrzymać i budować swoją formę najlepiej jak tylko umiałem. Pomimo zamkniętych siłowni i basenów na których przed pandemią również bywałem, nie odpuszczałem 💪
W międzyczasie okazało się, że większość biegów na które byłem zapisany zostały przełożone lub odwołane. Bardzo mocno rozmyślałem nad tym co w tej sytuacji mam dalej robić ? Z jednej strony tkwiłem w treningu maratońskim a z innej wiedziałem, że biegi powyżej 30 km mogą być dla mnie, nie lada wyzwaniem.
25 km wybieganie w ramach przygotwania do maratonu.
Zacząłem więc mieć wątpliwości czy aby na pewno maraton jest mi na chwilę obecną do szczęścia potrzebny ? Czy aby rozwijać się biegowo, maraton jest dobrym pomysłem ? Czy przebiegnięcie takiego dystansu nie wypaczy radości z biegania jakie do tej pory ta aktywność mi przynosiła ? Wszak fizycznie to bardzo wyniszczający dystans ... czy na tą chwilę podejmować rękawicę ?
Jak sami widzicie, mętlik w głowie miałem straszny 😟 Do tego nie do końca wiedziałem jak spożytkować tą, jak na mnie, wyśmienitą formę na którą pracowałem w zasadzie od początku mojej przygody z bieganiem ?
Decyzję jaką podjąłem to skorzystanie ze zwrotu wniesionej opłaty spowodowanej zmianą terminu maratonu. Z pewnością, temat maratonu jeszcze powróci i to być może całkiem nieprzewidywalnie, jak rezygnacja ze współpracy z trenerem biegania, o czym chcę, słów parę napisać.
Z Piotrem Ślęzakiem związany byłem wiele miesięcy i współpracę tą bardzo sobie ceniłem. Pod jego skrzydłami rozwinąłem się bardzo i to jest fakt niezaprzeczalny. Jednocześnie uświadomiłem sobię, że "króliczka" , którego ciągle starałem się gonić 😜, tak naprawdę już dogoniłem. Uważam, że biegowo osiągnąłem ten etap o którym właśnie, wcześniej marzyłem. Jestem zwykłym Sportowym Amatorem 😁, który ma pracę, rodzinę i inne obowiązki. W chwili obecnej sam jestem w stanie układać sobie treningi i je realizować. Nauczyłem się słuchać własnego ciała i wiem co mam dalej robić aby rozwijać się jako biegacz.
Uważam, że współpraca z trenerem biegania to najważniejszy aspekt w moim rozwoju biegowym i bez mrugnięcia okiem polecam taką formę trenowania absolutnie każdemu ❗
Na zakończenie tej współpracy, podczas 30 km wybiegania, pozwoliłem sobie na troszkę przemyśleń, związanych z moją decyzją.
W efekcie tego rozstania, mój świat biegowy się nie zawalił i nie sądzę aby to był, tytułowy - krok do tyłu 😏 Jest jednak, spora część biegaczy, którzy nie mają tak silnej woli i determinacji jak ja i taka współpraca, będzie im niezbędna i to nie na rok lub dwa, ale na długie lata.
Oczywiste jest ,że dla mnie to kolejny etap. Coraz bardziej skłaniam się do udziału w zawodach w terenie górzystym ale i pazur ścigania się ze swoimi rekordami osobistymi też mam w sobie zakorzeniony. Jednym słowem, siedzę w tym po uszy 😜