A więc właśnie ❗ Jaki to był rok ❓
To był czas dużej zmiany i wielu przemyśleń w którym kierunku, chcę się dalej rozwijać. W moim wieku stwierdzenie "rozwijać się" dla wielu, brzmi trochę kiepsko, bo czy w wieku 46 można myśleć o jakimś sportowym rozwoju ... Ja w dalszym ciągu chcę a nie muszę i mój wewnętrzny głos, podpowiadał mi od jakiegoś czasu, że czas najwyższy coś zmienić.
Zacznę jednak od początku mijającego 2023 roku. Otóż w dalszym ciągu próbowałem łączyć treningi na siłowni z intensywnym bieganiem, tym bardziej, że powoli w głowie, rodził mi się plan aby w tym roku stać się maratończykiem 😃 Wcześniejsze próby ukończenia tego dystansu, spełzły na niczym już na etapie zaawansowanych przygotowań z powodu kontuzji. Nie zraziło mnie to jednak i wiedziałem, że kiedyś "mój" maraton przebiegnę. Chcąc się dobrze przygotować i wejść na wyższy lewel 😂 by dalej rozwijać się głównie jako biegacz, postanowiłem zrobić sobie badania wydolnościowe. Po krótkich poszukiwaniach, znalazłem ciekawą ofertę z Energy and sport i połączywszy ją z rodzinnym wyjazdem do Wrocławia, dowiedziałem się na jakim etapie wytrenowania jestem.
W tamtym czasie czułem przypływ energii i snułem bardzo ambitne plany związane z moim bieganiem.
Kondycja rosła, a po kontuzjach śladu nie było, więc pozostało tylko cierpliwie trenować, wzmacniać ciało i rozsądnie planować starty.
A skoro tak świetnie szło 😀 to postanowiłem nieco się doszkolić i ugruntować swoją wiedzę w tematach typowo biegowych, kończąc kurs Instruktora w specjalności: Bieganie.
Wracając do planów udziału w maratonie, wybór padł na Silesia Marathon, który miał odbyć się 01.10.2023 więc termin na tyle bezpieczny by móc na spokojnie zaplanować sobie w nim start.
Mijały kolejne tygodnie a ja upatrzyłem sobie kolejny start na Nocnym Wrocław Półmaratonie 17.06.2023.
I to właśnie podczas tego okresu zaczęły mnie nękać myśli i swojego rodzaju "konflikt interesów" dotyczący mojego dalszego rozwoju sportowego. Wiedziałem też, że po operacjach kolan, ryzyko związane z tak intensywnym bieganiem jest już wysokie. Musiałem też ograniczyć trochę swoje treningi na siłowni, gdyż długie wybiegania, niezbędne w przygotowaniach do królewskiego dystansu były konieczne.
Wiedziałem też, że lepszego czasu w moim życiu, by zrealizować cel maratoński może już nigdy nie być.
Wiedziałem też, że lepszego czasu w moim życiu, by zrealizować cel maratoński może już nigdy nie być.
Minęły wakacje a czas wyjazdu na zawody życia zbliżał się dużymi krokami. Byłem w szczytowej formie, byłem przygotowany i spokojny jak nigdy wcześniej przed żadnymi startami. Wiem też ,że zrobiłem wszystko co tylko mogłem aby nie zaprzepaścić swojej szansy.
Ukończyłem to wyzwanie o czym już pisałem tutaj a czas podejmowania decyzji co dalej ❓ zbliżał się dużymi krokami.
Zacząłem mocno zastanawiać się jak ułozyć sobie, a właściwie połączyć szereg innych zainteresowań i wyznaczyć priorytety na najbliższe lata. Nie ukrywam, że czasem czuję swoje kolana a te ma się tylko jedne. W jednym i drugim stawie, brakuję mi trochę łąkatek i raz w roku muszę je ostrzykiwać kwasem aby mieć w nich lepsze smarowanie. Zastanawiając się więc tak dalej i czując kres swoich możliwości biegowych podjąłem decyzję o zakończeniu "kariery" 😂 biegacza na konto, że tak powiem sportów sylwetkowych.
Nie ukrywam, że w ostatnim czasie bardziej zaczęło mi zależeć na jako takim wyglądzie i zadbaniu a ciało niż na wylewaniu potu i pokonywaniu ścieżek biegowych. Bieganie naprawdę pokochałem ale zdrowie ma się tylko jedno a i głos wewnętrzny mocno kierował mnie do podjęcia tej decyzji. Obecnie odeszły mi więc długie wybiegania w weekendy i te postanowiłem zagospodarować de facto na inną moją pasję jaką są wycieczki piesze i rowerowe.
Jeśli chodzi o treningi na siłowni 💪 wyznacyłem sobie swoje małe cele, które konsekwentnie będę chciał realizować. Obecnie moja waga około 3-4 kg poszybowała w górę i to nie efekt złego żywienia, tylko świadomości, że z czegoś tą siłę na treningach trzeba przecież budować. W typowe 'masowanie" iść nie chcę, bardziej bowiem zależy mi na tzw rzeźbie niż przesadnej muskulaturze. Cały czas, jestem więc aktywny sportowo bo wysiłek fizyczny to część mojego życia i sprawia mi to ogromną przyjeność.
Jeśli mój drogi czytelniku/czytelniczko dotarłeś/łaś do tego miejsca to z całego serca zapraszam Cię na moją grupę na Facebooku: Sportowi Amatorzy.


%20%E2%80%94%20kopia.jpg)
.jpg)






Miałem podejść do niego już wcześniej, gdzieś około 2 lata temu. Operacje kolan, wyhamowały te zapędy i temat był „zaparkowany” na lepsze dla mnie czasy 
, przelanego potu
, mogło by tą szalę
, pewnie przesunąć na moją korzyść ale czy warto ?
częściej niż 3 razy w tygodniu i tego konsekwentnie się trzymam.

, miałem kryzys i owszem ale wydaje mi się, że bardziej wynikał ze zmęczenia, choć łatwiej nazwać go pewnie ścianą
Wiedziałem, że to mój czas. Planem było zmieścić się w 4 h i to mi się udało.


.jpg)
w których brałem udział na poważnie to był XIII Maraton Pieszo lub Rowerem Dookoła Lubina - 18.09.2022 Pobiegłem wówczas mniejszy dystans tj. 28 km (
Po pierwsze nigdy tu nie biegłem a po drugie, te ostatnie miesiące nie były dla mnie najłatwiejszym czasem.
jest niezrównoważone
Pomyślałem sobie no ładne kwiatki
, przecież te zbiegi i podbiegi mnie zabiją 
(a to super cena), jak i również niewielka odległość od domu, popchnęły mnie, by ponownie poczuć tą wyjątkową atmosferę, jaka towarzyszy w takich zawodach.
bo po takim "czymś"
i dół
, miał za chwilkę się powtórzyć i to na jednej pętli
, co powoduje, że łydki palą
a tlenu
w płucach brakuje 
i planem było, przyspieszyć
na ostatniej, co o dziwo mi się udało
Ostatnie 100 m , pokonałem tempem 3:37 min/km ,by metę
przekroczyć z czasem 47:44 co zważywszy na wspomniany profil trasy 
uważam za bardzo dobry (jak na mnie
, posiłek
regeneracyjny i butelka wody
oraz wspaniała pogoda
, że o spotkanych znajomych 
nie wspomnę
sprawiają, że chce mi się więcej
, zastanowić się co dalej 
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)