A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Debiut biegowy mojej żony - II Bieg Kopernika w Lubinie - 03.06.2017

Tak to już czasami bywa, że uporczywe trzymanie się jednego zajęcia ma wpływ na współmałżonka. Wpływ ten bywa różny, a w moim przypadku lepiej ułożyć się nie dało 😊. Wiola również zaczęła troszeczkę truchtać, po części dla polepszenia kondycji a po części dla mnie. W zasadzie jest to świetne zajęcie aby razem aktywnie spędzać czas. Tak więc wspólnie mamy już za sobą udział w dwóch  imprezach biegowych tj. 
                        I Bieg Papieski Szlakiem Szklar Dolnych dnia 24.06.2017    oraz
                    II Bieg Szlakiem Wielkiej Niedźwiedzicy w Wińsku dnia 09.07.2017
                                Najważniejszy był jednak ten pierwszy raz ,czyli 
                                  II Bieg Kopernika w Lubinie dnia 03.06.2017 
Bieg króciutki ,idealny na debiucik. W biegu tym sam nie biegłem ponieważ po południu planowałem udział w I Biegu z okazji 50- lecia odzyskania Praw Miejskich w POLKOWICACH i nie chciałem zbytnio się obciążać jednego dnia. Sporo ludzi brało jednak udział w obydwu biegach w tym także mój brat. Dodatkowo razem z żoną biegł również nasz starszy syn Mateusz. O ich kondycję byłem spokojny ponieważ razem sporo trenowali przed tymi zawodami. Bieg więc ukończyli bez problemu, szczęśliwie odbierając pamiątkowe medale na mecie. Trasa o ile dobrze pamiętam wynosiła nieco ponad 4 km, wiec dystans odpowiedni na złapanie ochoty na podobne starty w przyszłości. 
      
                                                             Przed biegiem.
                                                   
            

     
                                                               Finisz Wioli

Wiola i Mateusz już z medalami.

Zdjęcie razem z wujkiem Marcinem :-)


środa, 23 sierpnia 2017

40 lat minęło jak jeden dzień ..... - 19.08.2017

Pamiątki po urodzinach.

Tak moi kochani, to nie są już żarty, zrobiłem się nagle jakby bardziej starszy 😔 Cóż, czasu nie oszukam, jednak w przypadku starzenia się (fizycznego) mogę to trochę powstrzymać co jak na razie raczej mi się udaje. O tym co w tym kierunku robię i jakie sukcesy osiągam napisane jest w tym właśnie Blogu. Aktualnie zmagam się z kolejną kontuzją, nie wiem do końca co mi jest ale boli mnie coś w biodrze a ból ten nasila się podczas biegania w zasadzie te bieganie uniemożliwiając. Bolało mnie już przed półmaratonem w Henrykowie ale wówczas dzień wcześniej łykałem jakieś tabletki przeciwbólowe i jakoś dałem radę. Tydzień przerwy od biegania po tym starcie nie pomógł bo z ostatniego biegania wróciłem pieszo. Cóż, co nas nie zabije to nas wzmocni ! Tu mam przewagę nad osobami, które poświęcają się tylko i wyłącznie jedynie bieganiu a nie robią nic innego. Na szczęście pływam i ćwiczę w klubach bo to lubię a pod kątem aktualnej dolegliwości mogę to robić. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu utrzymam swoją wydolność i do biegania uda mi się wrócić rychło. W tym celu zamówiłem sobie na Allegro pewien specyfik , który u progu mojej zwiększonej aktywności bardzo mi pomógł powodując eliminację strzykania w kolanach i stawach. 



Jeden z prezentów.
     Wrócę jeszcze do moich urodzin bo dzień ten był dla mnie absolutnym zaskoczeniem a było to tak: 
     Moja żonka zorganizowała mega urodziny zapraszając moich serdecznych przyjaciół "z ulicy" oraz najbliższą rodzinkę. Wyjechałem z domu tylko na kolację ze znajomymi, wchodzę a tam taka niespodzianka !!! Sądziłem, że takie rzeczy to tylko w telewizji a nie w życiu codziennym - w moim życiu. Co dalej ? , jak tu teraz funkcjonować z tą czwórką na początku ? Teraz już wiem ,że dam radę bo choć, grono moich przyjaciół, znajomych nie jest za duże to liczy się jakość a nie ilość. A z takimi serdecznymi osobami obok mnie dam radę na pewno. Dziękuję wszystkim za to, że akceptują mnie takim jaki jestem (a charakterek to mam  ) i są gotowi na takie wspaniałe inicjatywy jak te mega zaskakujące urodziny. Żono, Mamo, Bracie, kocham Was bardzo i dziękuję za te 40 lat ,że ze mną jesteście.
Nie sądziłem, że w życiu otrzymam jeszcze tyle prezentów, niektóre nawet z kopertami 😀


A to prezent od dzieci.



Co dalej ? , dalej będzie to samo, przecież sport to kawał tortu w moim życiu. Dalej będę walczył a jak zdrowie pozwoli to walka będzie o lepsze i bardziej efektywniejsze bieganie, o ile kontuzje tych ambicji nie pokrzyżują. Swoją drogą muszę chyba poszukać w Internecie porad sportowych dla czterdziestolatków 😉











niedziela, 13 sierpnia 2017

VI Półmaraton Henrykowski - 12.08.2017


12.08.2017 Półmaraton Henrykowski z dedykacją dla Ś.P. mojego Taty oraz mojej cudownej żony, która wspiera mnie we wszystkim co robię.




Na Śnieżniku Kłodzkim

 Dystans półmaratonu przebiegłem już trzykrotnie i za każdym razem czułem swojego rodzaju respekt do tego dystansu. Przy bieganiu 21 km i 97,5 metra nie ma mowy o bieganiu z przypadku nie mając pewności co do swojego fizycznego  przygotowania. W pewnym momencie wiedziałem, że dystans ten jest już dla mnie osiągalny ale nie w aspekcie startu w oficjalnych zawodach. Mogę więc powiedzieć, że te zawody to ukoronowanie całej mojej  ciężkiej prawie dwuletniej  pracy nad sobą. Półmaraton Henrykowski wypatrzyłem w Internecie w zasadzie już w okresie wiosennym i bardzo szybko podjąłem decyzję aby się na niego zapisać. Okres poprzedzający, czyli od momentu zapisu do startu, podporządkowany był (treningowo) pod te konkretne wydarzenie. Zwiększyłem zdecydowanie kilometraż w ostatnim miesiącu przed startem i wykorzystałem w pełni pobyt w Międzygórzu gdzie byłem z rodziną na wczasach. Tam też przeszliśmy po górach łącznie ponad 56 km i pierwszy raz w życiu miałem okazję po górach pobiegać, co nie było bez znaczenia w Henrykowie.


      Dzień półmaratonu zbliżał się bardzo szybko, sobota była idealnym dniem, bowiem dawała komfort ewentualnego wypoczynku przed powrotem do pracy. Pobudka wczesnym rankiem, na śniadanko bułka z dżemem i w drogę !  Na miejscu wszystkie czynności standardowe jak odebranie numeru startowego, rozeznanie się "co jak i gdzie" przebiegały bez problemu. Jeszcze tylko toaleta, baton, rozgrzewka i start !

 Pod górę: 10,1 km 48%, w dół 10,997 km 52%, różnica 166 m
  Zacząłem dość ambitnie (jak na mnie ;-) ) bo w tempie sporo poniżej 5.0/km , w późniejszym czasie jeszcze tylko parę razy zerkałem na zegarek gdyż zakładałem, że takim tempem będę dalej kontynuował swój bieg. Przy pierwszym dużym podbiegu odpuściłem pilnowania tempa i skupiłem się na w miarę możliwości równej pracy. Na zbiegach starałem się przyspieszyć (tempo ok 4.19/km) i tak w miarę komfortowo minęło mi 10 kilometrów. Miałem ze sobą dwa takie małe bidony z izotonikiem (BCAA) oraz żel energetyczny. Pogoda tego dnia był idealna, lekkie zachmurzenie, nieduży wiatr i trochę ponad 20 stopni. Z tego powodu nie czułem też potrzeby sięgania po wodę podawaną na trasie, brałem jednak dwa razy po dwie kostki cukru a do żelu energetycznego dorwałem się chyba w okolicach 15/16 km aby mieć siłę na końcówce. Wcześniej trzymał mnie cukier i polecam nie bagatelizować tej formy poczęstunku ! Kryzys miałem w okolicach 16/17 km kiedy to "poczułem" już mocno nogi. Na metę wbiegłem z czasem 1h:46m:59s ustanawiając tym samym swój rekord życiowy i sprawiając sobie prezent na 40 urodziny (19 sierpień).
       Po zakończeniu biegu była możliwość wzięcia natrysku oraz dla uczestników organizator zapewniał bardzo treściwy posiłek. Jedną z nowszych rzeczy było otrzymanie pakietu startowego (oprócz numeru i koszulki ,które otrzymałem na początku) po ukończeniu biegu gdzie znalazłem ładny kubek, baton, napój, banan, oraz mini BCAA w płynie.
     Teraz czas na regenerację i odpoczynek.
 
Przed biegiem.


Na trasie.
Chwilę po biegu.



Mata wylosowana po biegu :-)


środa, 9 sierpnia 2017

I Bieg z okazji 50- lecia odzyskania Praw Miejskich w Polkowicach - 03.06.2017


03.06.2017 pojechaliśmy z całą rodzinką i moim bratem, na I Bieg z okazji 50- lecia odzyskania Praw Miejskich w Polkowicach. Na bieg przyjechał również mój kolega Piotr wraz z dzieciakami, tak więc ekipa była spora. Organizacja biegu moim zdaniem była bardzo fajna, zresztą ja wymagający nie jestem :-) Trasa jednak bardzo "ciężka" a to z powodu ogromnego tego dnia upału ! Temperatura powietrza była w granicach 30 stopni, a na asfalcie - bo to był bieg uliczny, było chyba ze 40 stopni. Cóż, do odważnych świat należy i idąc za ciosem nie było już odwrotu. Na trasie była ustawiona kurtyna wodna co na krótką chwilkę dało przyjemne orzeźwienie. Podczas tego biegu modliłem się jednak aby ta "męczarnia" już się skończyła. Na mecie po prostu padłem ze zmęczenia, było to oczywiście pokłosie walki o jak najlepszy wynik pomimo ciężkich warunków tego dnia. Wynik całkiem przyzwoity, nie mniej jednak zaczynam mieć trochę niedosyt jeśli chodzi o granicę 46 minut. Chodzi o to, że w dystansie 10 km nie mogę zejść poniżej tych 46 minut , wiec za jakiś czas wezmę się i za to. Ambicie rosną, to dobrze, ale muszę pamiętać, że jeszcze nie tak dawno nie mogłem zejść na 10 km poniżej 50 minut. Trzeba teraz robić swoje mądrze, rozważnie i konsekwentnie a wyniki przyjdą jak miły prezent :-)   Poniżej parę fotek z biegu:

Nasza silna ekipa.

Tu ja i Piotr na moment przed startem.









W objęciach rodzinki po biegu.


                                                 Mój kaczy bieg na finiszu :-)

   
Trasa i dane z biegu.
                                     Bieg najmłodszych uatrakcyjnił również i te zawody.

Nasz Michałek


wtorek, 8 sierpnia 2017

II Bieg Łabędzi w Ścinawie - 14.05.2017



14.05.2017 to kolejna już edycja Biegu Łabędziego w Ścinawie. Pierwszą edycję opisałem tutaj.  Mając dobre wspomnienia z roku poprzedniego nie pozostało mi nic innego jak wziąć udział i tym razem. Bieganie stało się już moim chlebem powszednim, czując się więc nieco bardziej doświadczonym biegaczem, w tym roku zdecydowałem się uczestniczyć w większej ilości tego typu imprezach biegowych. Nie będę się już dłużej rozpisywał, zapraszam więc do relacji zdjęciowej:
Pozytywne nastawienie przed biegiem to połowa sukcesu.

      
Mimo upału na ostatnich metrach dałem z siebie wszystko.
Trasa i dane z biegu.
Z żoną.
Z dziećmi.


Obecna na biegu ekipa Biegającej Kasty Miedziowego Miasta.

Podczas imprezy miał jeszcze miejsce krótki bieg dla najmłodszych w którym biegł nasz Michałek :-)