Trzy miesiące od ostatniego wpisu minęły szybciutko i ..... pracowicie.
Troszkę więc o sprawach bieżących.
Problemy z nogą występują nadal. Zmalały one jednak na tyle ,że mogę biegać, choć do pełnego komfortu jest jeszcze daleko.
Shin Splints - bo taką mam przypadłość nie daje o sobie zapomnieć. W necie znalazłem pewną diagnozę jaką po wielu - tak po WIELU ! latach otrzymał jeden z biegaczy od ,któregoś już z kolei, tym razem na szczęście kompetentnego lekarza:
"Karolu, masz niewielkie skrzywienia obu kości piszczelowych. Poza tym masz delikatne płaskostopie. Przypadków takich, jak Twój jest wiele, tyle że u ludzi nieaktywnych fizycznie nie objawia się to takimi dolegliwościami.
Zakrzywione piszczele to pamiątka z dzieciństwa (miękkie kości dziecka są bardzo plastyczne czyli podatne na skrzywienia), płaskostopie też. Nierównomierny nacisk na piszczele w połączeniu z płaską stopą zmuszają mięśnie (brzuchaty łydki, płaszczkowaty i mięśnie piszczelowe) do wzmożonej pracy. Dochodzi do rozerwania włókien mięśni a przy tym często pojawia się też zapalenie okostnej piszczeli. I to było to."
W tym, przypadku pomogły specjalne wkładki do butów. (Link do artykułu Tutaj)
"Karolu, masz niewielkie skrzywienia obu kości piszczelowych. Poza tym masz delikatne płaskostopie. Przypadków takich, jak Twój jest wiele, tyle że u ludzi nieaktywnych fizycznie nie objawia się to takimi dolegliwościami.
Zakrzywione piszczele to pamiątka z dzieciństwa (miękkie kości dziecka są bardzo plastyczne czyli podatne na skrzywienia), płaskostopie też. Nierównomierny nacisk na piszczele w połączeniu z płaską stopą zmuszają mięśnie (brzuchaty łydki, płaszczkowaty i mięśnie piszczelowe) do wzmożonej pracy. Dochodzi do rozerwania włókien mięśni a przy tym często pojawia się też zapalenie okostnej piszczeli. I to było to."
W tym, przypadku pomogły specjalne wkładki do butów. (Link do artykułu Tutaj)
Generalnie, buty w których biegam dobierałem właśnie z odpowiednim wzmocnieniem gdyż mam stopy pronujące a i tak nie uchroniło mnie to od tych dolegliwości :-(
Co do treningów to w dalszym ciągu oprócz biegania skupiam się na treningach ogólnorozwojowych, które w efekcie bieganiu mają pomagać.
Przykładowy screen moich treningów z września 2016:
W ostatnim czasie wyczytałem taką mądrość, że aby przejść do właściwych treningów biegowych potrzeba jest ponad roku przygotowań aby wzmocnić ciało i przygotować się do obciążeń jakie towarzyszą bieganiu. Nie ma też mowy o poprawie szybkości, bicia rekordów czy wreszcie uniknięcia kontuzji bez treningów obwodowych. W listopadzie mija mi właśnie rok od podjęcia dodatkowych treningów a jednak za szybka chęć sprawdzenia swoich możliwości okazała się dla mnie zgubna i takie szybkie biegi jak majowy
Bieg Łabędzi w Ścinawie lub czerwcowy Bieg Kopernika w Lubinie mają swoje konsekwencje do dnia dzisiejszego.
Bieg Łabędzi w Ścinawie lub czerwcowy Bieg Kopernika w Lubinie mają swoje konsekwencje do dnia dzisiejszego.
Suplementy, które przyjmuję a o których pisałem tutaj, mogę powiedzieć, że działają korzystnie. Witaminy są super, dzięki nim udało mi się uniknąć zarażenia się infekcjami, które nękały moje dzieci a były i w domu zastrzyki, przeziębienia i typowe "smarkanie" jak na porę jesienną przystało. W najbliższym czasie zaszczepię się na grypę co czynię rok w rok.
Aktualnie witaminy na dzień i na noc zmieniłem na takie:
Od poprzednich różnią się przede wszystkim tym, że łatwiej je połknąć gdyż kapsułka jest dwa razy mniejsza.
Natomiast stawy smaruję tym:
Od poprzedniego "smaru" różni się tym, że są to kapsułki a nie proszek do rozrabiania w wodzie.
REALIZACJA CELÓW
Cele jakie na ten rok sobie wyznaczyłem nie były tu jednoznacznie określone. Oczywiście celem było ukończenie programu biegowego od zera do 45 minut ciągłego wysiłku, później godziny. Gdy spokojnie byłem w stanie biegać 10 km non stop zrodził mi się plan aby w tym dystansie pokonać barierę 50 minut. W między czasie pojawiły się już tzw. dłuższe wybiegania - najdłuższe 16,5 km 11 września 2016. Wreszcie całkowitym zaskoczeniem był trening z 27 września b.r. kiedy to udało mi się pokonać barierę 50 minut na 10 km:
Skutkiem tego biegu był nawrót bólu w okolicach piszczeli lewego podudzia i w konsekwencji ratunkowa wizyta w salonie masażu, u Przemka Januchty w Lubinie. Link do strony gabinetu masażu Tutaj. Przemek jest zawodowym biegaczem więc naprawdę może pomóc, polecam.
Nie dając za wygraną i dalej drążąc przysłowiową skałę zakupiłem tzw. roller
Roller czyli piankowy wałek do masażu, to przyrząd będący świetnym uzupełnieniem ćwiczeń regenerujących po treningu. Masowanie napiętych mięśni za pomocą wałka rozluźnia je, poprawia ich elastyczność i kurczliwość
Na te chwilę rollowałem się dopiero dwa razy i jest za szybko aby napisać o efektach. Mogę natomiast powiedzieć, że rolowanie nie jest takie proste a na pewno nie jest przyjemne.
Na te chwilę rollowałem się dopiero dwa razy i jest za szybko aby napisać o efektach. Mogę natomiast powiedzieć, że rolowanie nie jest takie proste a na pewno nie jest przyjemne.
Ze spraw bieżących to by było chyba na tyle. W następnym artykule napiszę jak mi poszło w moim pierwszym biegu Barbórkowym w którym brałem udział właśnie dzisiaj 16 października.










