A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

niedziela, 29 grudnia 2019

Podsumowanie roku 2019

Mijający rok zaczął się kontuzją i kontuzją się kończy 😟 - choć co dokładnie się stało jest w trakcie weryfikacji, jednak faktem jest, że na razie biegać nie mogę. Jak długo .... ? , to się jeszcze okaże. Zawsze w takim przypadku mam plan awaryjny i tu ratuje mnie karta Multi Sport więc pot będzie lał się i tak strumieniami 💪💪
    
Pozytywnych rzeczy do opisania jest jednak sporo więcej jak tych złych, więc teraz o tym 😀

Nabiegałem w tym roku rekordową jak na mnie ilość kilometrów bo aż 1640 czyli o 540 więcej jak w roku poprzednim. Spaliłem 234858 kcal czyli więcej o 54 685 jak w roku poprzednim. Dodatkowych treningów też było całkiem sporo, a całość zajęła mi ponad 339 godzin !!!

Naliczyłem 9 zorganizowanych biegów, w których wziąłem udział. Najbardziej w pamięci zapadł mi Nocny Półmaraton we Wrocławiu do którego naprawdę bardzo dobrze się przygotowałem.


Moim małym sukcesem okazał się udział w Półmaratonie Srebrnogórskim gdzie zająłem 3 miejsce w swojej kategorii wiekowej 😃 


Natomiast końcówka roku zaowocowała nowym rekordem życiowym na dystansie 10 km podczas Biegu Barbórkowego w Lubinie.


Cieszyły mnie bardzo biegi w terenach górskich gdzie ciężkie treningi pod okiem trenera pozwoliły mi w pełni cieszyć się z pokonania tych często bardzo trudnych kilometrów.




Czy mogłem zapobiec aktualnym dolegliwością ? Wydaje mi się, że nie. Oczywiście jestem mega konsekwentny w robieniu rozgrzewki, rolowaniu, rozciąganiu, saunowaniu, itd. itd. Do tego wszystko to w połączeniu z pracą , obowiązkami rodzinnymi itp. Po prostu uprawiając sport a zwłaszcza bieganie trzeba brać pod uwagę ryzyko. Bywa oczywiście też, że czasem "przegniemy" bo coś tam pobolewa a i tak chęć pójścia na trening jest silniejsza. Ale to akurat chyba, dotyka większość ludzi lubiących aktywność sportową. 

Niczego nie żałuję ! , w minionym roku dane mi było rywalizować podczas zawodów z profesjonalnymi biegaczami, stawałem oko w oko ze swoimi słabościami i je pokonywałem. Wymagałem od samego siebie bardzo dużej dyscypliny. Przyzwyczaiłem się do wychodzenia na trening mimo często fatalnej pogody. Nauczyłem się biegać sam w nocy po lesie. Poprawiłem swoją technikę biegu. Otrzymałem mega wsparcie od swojej kochanej żony i dzieci. Dostawałem miłe komentarze na swoim profilu w Endomondo oraz na Facebookowej stronce: Sportowy Amator  Plan bycia aktywnym Sportowym Amatorem 😃 zrealizowałem w 100 %  
      Wszystkie sukcesy uważam zawsze za miłą niespodziankę od losu. Do swojej aktywności podchodzę z pełnym zaangażowaniem w myśl przysłowia że: "Bez pracy nie ma kołaczy"

      Jakie plany na nowy 2020 ? ano zaliczyć Koronę Półmaratonów w Polsce, potem zrobić Koronę Maratonów, pobić wszystkie życiówki, przebiec 3000 km 😂😂😂

Oczywiście, że nic z tych rzeczy 😏

Pragnę jedynie dalej być aktywny, pokonywać samego siebie w szerokim tego słowa znaczeniu. A jak Bozia pozwoli odnosić kolejne sportowe sukcesy pod okiem mojego trenera Piotra Ślęzaka !

A Wam albo tylko Tobie przypadkowy czytelniku życzę realizacji swoich marzeń, tych sportowych i zawodowych. Cieszcie się z tego, że możecie trenować, że jesteście zdrowi, że macie obok siebie życzliwe osoby. Że kochacie i jesteście kochani.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 2020 ROKU !!!

A poniżej powybierane fotki z moich wspaniałych sportowych chwil z mijającego roku.


































niedziela, 22 grudnia 2019

III Ultramaraton Zagłębia Miedziowego - 17.11.2019

Bardzo fajny bieg, pozbawiony rywalizacji. Ja wybrałem się tylko na połowę dystansu, czyli 26 km. Większość trasy prowadziła drogami leśnymi, raczej rzadko używanymi 😃 Na bieg trzeba zarezerwować sobie więcej czasu niż wynika to z planowanego dystansu. Bogate punkty odżywcze oraz dostosowanie tempa do najwolniejszych uczestników powodują częsty marsz co z kolei wydłuża mocno całość imprezy. Meta znajduje się w Pizzeri gdzie organizatorzy rozdają oryginalne medale 🏆 , serwują posiłek i piwo 🍺🍕 Bieg jest idealnym pomysłem dla amatorów pragnących rozpocząć swoją przygodę związaną z wysiłkiem na trasach Ultra. Zapraszam do mojej relacji filmowej.
#UZM #UltramaratonZagłębiaMiedziowego

sobota, 23 listopada 2019

34 Bieg Barbórkowy w Lubinie - 27.10.2019

Tata
XXXIV BIEG BARBÓRKOWY (10km) to dla mnie bardzo ważny bieg. Bieg na RŻ !
Po pierwsze tu się urodziłem i tu mieszkam. W tym biegu kiedy ja jeszcze o bieganiu nie myślałem, biegał też mój ś.p. Tato i to z takimi czasami o jakich ja mogę tylko pomarzyć 🤪 
 Tutaj też ustanowiłem w 2017 roku swój rekord życiowy 🏆 i też na Biegu Barbórkowym który wówczas ukończyłem z czasem 43:38
Potem bywało różnie, były i kontuzje i powroty. Były też ważne decyzje o czym pisałem już kiedyś a mianowicie od 1 listopada 2018 roku rozpocząłem swoją przygodę biegową pod okiem #PiotraŚlęzaka Trener zdążył mnie poznać już na tyle dobrze ,że wiedział jakim człowiekiem jestem i ,że nie mam wielkich oczekiwań na "cito". Cieszyłem się po prostu z realizowanych treningów, z własnej ciężkiej pracy. Na kolejny rekord życiowy a właściwie na jego wyczekiwanie patrzyłem z przymrużeniem oka 😉  Tak to już z tym bieganiem bywa ,że często coś boli i coś się psuje i często trzeba ponownie odbudowywać wypracowaną formę. Człowiek więc coraz bardziej docenia to ,że w ogóle może biegać !
#PiotrŚlęzakŻycieToBieganie czasem napisze ciepłe słowo w tabeli 😁  albo na messengerze jak mu się tyłek zawróci a to działa bardzo motywująco. Taka tabela, która jest łącznikiem między mną a trenerem to bogate źródło wiedzy o postępach zawodnika.
Co do samego biegu wiedziałem, że będzie stać mnie pobiec go mocno, mocno jak na mnie rzecz jasna. Niespełna miesiąc temu w zawodach na trasie leśnej udało mi się pobiec w 45 min z sekundami więc biorąc pod uwagę bieg na asfalcie musiało być lepiej. W tabeli też były ostatnio przeciągi 😂 i myslę ,że zarówno ja i Piotr liczyliśmy na dobry start.
W biegu udział wzięła także moja żonka a zawsze takie wspólne "występy" działają na mnie bardzo motywująco.
Pogoda dzisiaj była prawie idealna, prawie bo bardzo mocno wiało i gdyby nie to zapewne udałoby się urwać jeszcze parę cennych sekund. Na początku wyrwałem dość mocno bo 1 km w 4:10 na tyle mocno ,że oddaliłem się od balonika na 45 min. Znałem trasę i wiedziałem, że będą podbiegi i na nich stracę. Po paru kilometrach zrównałem się ponownie z balonikiem na 45 min i wtedy wydawało mi się, że chyba puszczę tego pacemakera dalej bo naprawdę gościu cisnął.
Chwilę potem okazalo się ,że chyba chciał nadrobić bo przystanął na punkcie z piciem a ja poleciałem dalej i już się nie widzieliśmy 🙂
Najszybszy miałem 6 km gdzie poleciałem tempem 4:08 i powoli widziałem światełko w tunelu, wyrównał mi się oddech a tempo skakało od 4:10 do 4:20. Wmawiałem sobie, że wszystko siedzi w głowie i tak naprawdę chcę pobiec dobrze a zerkając na zegarek widziałem dużą szansę na PB !
Ostatni kilometr z tempem 4:16 leciałem już prawie na odejście 😱 Jeszcze tylko medal i musiałem sobie trochę poleżeć 😂 A wszystko to aby świętować "głupie" 15 sekund , które urwałem ze starego rekordu kończąc te zawody z czasem netto 43:23 i średnią na kilometr 4:20.

Czy warto było ? Taaaaak i to bezapelacyjnie. Jestem mega zadowolony i choć jestem coraz starszy to jednak wiem ,że stać mnie na wiele. A wszystko to ciężką niestety pracą 🏃‍♂️

Z żoną przed biegiem.






czwartek, 24 października 2019

Silver Run Srebrna Góra 21 km - 12.10.2019

Smaczku na kolejny bieg górski (tym razem 21 km) nabrałem niedługo po Izerskim Weekendzie Biegowym gdzie biegłem na dystansie 10 km. Tam jednak trasa była dość prosta bo w zasadzie 5 km podbieg i 5 km zbieg. Tu w Srebrnej Górze już tak różowo nie było 😱 Miejsce biegu wybrałem nieprzypadkowo bo jak już wylewać pot to w miejscu ciekawym 🙂


Wiedziałem, że nie będzie łatwo i to tyle, bo jak będzie ❓ to nie miałem zielonego pojęcia. Organizator na stronie napisał, że przewyższenia to +595/-550 Ostatni okres treningowy to zmniejszenie dystansów z paroma akcentami szybkościowymi i kumulowanie sił pod te wyzwanie. Dla typowych biegaczy Ultra zarówno i przewyższenia i dystans to pewnie „śmiech na sali” ale nie dla mnie 🤔 Plan miałem taki aby zawody te potraktować treningowo. Sama trasa była bardzo urokliwa choć niezbyt dobrze oznaczona. Siły trzeba było rozkładać bardzo rozsądnie co już wiedziałem po pierwszych zbiegach i podbiegach gdzie można było się domyślać, że dalej będzie podobnie. Pierwszy raz doświadczyłem też momentów gdzie biec się nie dało i trzeba było iść stromo pod górkę. Po wypłaszczeniu wcale łatwo przejść do biegu mi niestety nie było 😥 Co tu dużo powiedzieć byłem mega zmęczony a to dopiero 10 km ,który osiągnąłem w czasie 00:57:14 i właśnie gdzieś w tych okolicach był punkt odżywczy gdzie ze smakiem zjadłem połówkę banana a jakiś kilometr dalej wciągnąłem dodatkowo żel energetyczny Tiger z Żabki 🙂 (sprawdzony), który dość szybko podgonił moje słabnące tempo 🏃🏻‍♂️. Przez baaardzo długi czas biegłem sam prowadząc ze sobą wewnętrze rozważania, że przecież musi być ciężko, że to normalne jak bolą nogi, oraz żebym nie marudził bo już bliżej jak dalej. A nogi muszę Wam powiedzieć, że już jakoś tak dziwnie mi się plątały 😜 Nie napawał mnie optymizmem fakt, że w pewnym momencie wyprzedziły mnie dwie niewiasty 🏃‍♀️🏃‍♀️ co oczywiście wytłumaczyłem sobie, że zapewne są dużo młodsze 😂 Jak zobaczyłem mury Twierdzy Srebrnogórskiej ,wziąwszy parę łyków izo ,wiedziałem, że walkę z samym sobą mogę uznać za wygraną ❗️ Po wbiegnięcie na dziedziniec Twierdzy, czekała na mnie już moja żonka 🙎‍♀️ , jeszcze tylko medal i ten jakże nietypowy dla mnie bieg stał się historią. Bieg był nietypowy również dlatego ,że frekwencja na biegu nie była zbyt liczna co pozwoliło mi zająć III miejsce w swojej kat. wiekowej tj. m 40 🏆 Bardzo się cieszę z tego startu oraz z uzyskanego wyniku i wiem , że współpraca z Piotrem Ślęzakiem na dzień dzisiejszy pozwala mi w pełni na pokonywanie swoich barier i osiąganie założonych celów, które kiedyś pozostawały tylko w swerze marzeń.



Z moją kochaną żonką

Rozgrzeweczka









wtorek, 22 października 2019

Leśna Gonitwa - 28.09.2019

Kolejne zawody na dystansie 10 km



Dzisiejsza sobota miała wyglądać troszkę inaczej bo miała biec ze mną żonka ale się rozchorowała 🙁 Na bieg wybrałem się więc sam i bardzo się ucieszyłem, że w pakiecie był słoiczek miodu bo ten ostatnio w połączeniu z czosnkiem schodzi u nas w dużych ilościach 😋 
   Trasa prowadziła drogami leśnymi ,miejscami dość miękka. Były dwie pętle po 5 km i swój start uważam za bardzo udany. Trener #PiotrŚlęzak też mnie pochwalił 😁😁 , jeszcze mnie więc z grupy #ŚlęzakTeam nie wywali 😂😂 
Teraz odpoczynek i lecimy z koksem 🏃🏻‍♂️ dalej ❗️


Przed biegiem razem z bratem.
Podczas biegu.


Już za chwilę meta.

Mój czas i  średnie tempo.