A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

niedziela, 22 sierpnia 2021

Tatra Trail - 24.07.2021

           Czasem warto zerknąć na kalendarze  biegowe , ponieważ, może okazać się, że w miejscu gdzie będziecie na urlopie, są organizowane jakieś fajne zawody Tak było akurat w moim przypadku i żal było nie skorzystać
      Podczas Tatrzański Festiwal Biegowy - Tatra Sky Marathon, Tatra Trail liznąłem troszkę biegania z pięknymi widokami na Tatry. Częściej po górkach jednak wędruję . Chwilę po tych zawodach zdobyłem nawet Rysy, ale bieganie w takich „klimatach” to zupełnie inna bajka   


Załączam troszkę fotek, wraz z krótkim filmikiem na końcu:

  

Profil trasy



                     


Na trasie





                                                        













środa, 18 sierpnia 2021

Rajd Kotliny Turoszowskiej - 19.06.2021

 

   Dwa lata po udziale w Sudeckiej Żylecie, po raz kolejny zaiskrzyła w nas chęć udziału w pieszym rajdzie długodystansowym
     Tym razem wybór padł na 2. Rajd Kotliny Turoszowskiej ze startem w Bogatyni. Nasz skład, powiększył się jednak o naszego syna Mateusza. Czekało nas ponad 60 km marszu i 1200 m przewyższeń 😱
   Start o 6.00 rano, napawał nas nadzieją na sprawne pokonanie trasy co już po kilkunastu kilometrach zostało szybko zweryfikowane przez piekielnie, palące słońce  i temperaturą powyżej 30 stopni 
   Zaczęła się walka o przyżycie  a głównie ze swoimi słabościami i doprowadzeniem swoich organizmów do granic wytrzymałości. Trasa bardzo uroizmaicona, choć z oznaczeniami mogłoby być zdecydowanie lepiej. Nas ratował ślad gpx wgrany do zegarka a jednak z powodu zmęczenia i nam udało nadrobić się trochę więcej km  niż wynosił oficjalny dystans. 

 Na 200 osób startujących, około 30 nie ukończyło rajdu z powodu skrajnych warunków pogodowych i wbrew pozorom, dość wymagającej trasy. Zapisująć się na ową imprezę, doskonale wiedzieliśmy na co się decydujemy i tym bardzie satyfakcja z ukończenia rajdu była ogromna
    Wspieraliśmy się wzajemnie i chyba tylko to nas ratowało bo ostatnie kilometry od "pasa startowego" (tego na zdjęciu obok) pokonaliśmy z nadludzkim wysiłkiem. Trudno było nam uwierzyć jak bardzo może dłużyć się finisz  Na sam koniec muszę przyznać, że pod względem organizacyjnym, pomijając kolor wstążek - których ze zmęczenia czasem nie było widać, organizatorzy stanęli na wysokości zadania  Było dużo wody, batonów i owoców a posiłek główny (również na trasie) w postaci bigosu i grochóweczki (kto co wolał) to istna wisienka na torcie
     Po trasie jeździli na quadach ratownicy medyczni a na miejscach bardziej dostępnych kursowała karetka i można było dodatkowo zaopatrzyć się w wodę.
       I jeszcze chcę podziękować za to co było na początku - czyli za pakiet startowy.
Nie jedni organizatorzy biegów, powinni się od Was uczyć -  pełna profeska 

             Poniżej wstawiam parę fotek z samej Bogatyni w której pojawiliśmy się dzień wcześniej aby nabrać sił i na spokojnie stawić czoła tej trudnej trasie.





     Natomiast w tym miejscu zapraszam do mojej relacji filmowej gdzie można poczuć klimat i chociaż chwileczkę  te emocje oraz ogromny wysiłek jaki tego dnia odczuwaliśmy.