A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

sobota, 19 grudnia 2015

Moje przygotowania do nowego sezonu - 12.2015

Trzy miesiące od ostatniego wpisu minęły szybciutko i ..... pracowicie.
Troszkę więc o sprawach bieżących.
Problemy z nogą występują nadal.  Zmalały one jednak na tyle ,że mogę biegać, choć do pełnego komfortu jest jeszcze daleko.
Shin Splints - bo taką mam przypadłość nie daje o sobie zapomnieć. W necie znalazłem pewną diagnozę jaką po wielu - tak po WIELU ! latach otrzymał jeden z biegaczy od ,któregoś już z kolei, tym razem na szczęście kompetentnego lekarza:
 "Karolu, masz niewielkie skrzywienia obu kości piszczelowych. Poza tym masz delikatne płaskostopie. Przypadków takich, jak Twój jest wiele, tyle że u ludzi nieaktywnych fizycznie nie objawia się to takimi dolegliwościami.
Zakrzywione piszczele to pamiątka z dzieciństwa (miękkie kości dziecka są bardzo plastyczne czyli podatne na skrzywienia), płaskostopie też. Nierównomierny nacisk na piszczele w połączeniu z płaską stopą zmuszają mięśnie (brzuchaty łydki, płaszczkowaty i mięśnie piszczelowe) do wzmożonej pracy. Dochodzi do rozerwania włókien mięśni a przy tym często pojawia się też zapalenie okostnej piszczeli. I to było to."
 

W tym, przypadku pomogły specjalne wkładki do butów. (Link do artykułu Tutaj)
     Generalnie, buty w których biegam dobierałem właśnie z odpowiednim wzmocnieniem gdyż mam stopy pronujące a i tak nie uchroniło mnie to od tych dolegliwości :-(
Co do treningów to w dalszym ciągu oprócz biegania skupiam się na treningach ogólnorozwojowych, które w efekcie bieganiu mają pomagać.
Przykładowy screen moich treningów z września 2016:


W ostatnim czasie wyczytałem taką mądrość, że aby przejść do właściwych treningów biegowych potrzeba jest ponad roku przygotowań aby wzmocnić ciało i przygotować się do obciążeń jakie towarzyszą bieganiu. Nie ma też mowy o poprawie szybkości, bicia rekordów czy wreszcie uniknięcia kontuzji bez treningów obwodowych. W listopadzie mija mi właśnie rok od podjęcia dodatkowych treningów a jednak za szybka chęć sprawdzenia swoich możliwości okazała się dla mnie zgubna i takie szybkie biegi jak majowy
Bieg Łabędzi w Ścinawie lub czerwcowy Bieg Kopernika w Lubinie  mają swoje konsekwencje do dnia dzisiejszego.
    Suplementy, które przyjmuję a o których pisałem tutaj, mogę powiedzieć, że działają korzystnie. Witaminy są super, dzięki nim udało mi się uniknąć zarażenia się infekcjami, które nękały moje dzieci a były i w domu zastrzyki, przeziębienia i typowe "smarkanie" jak na porę jesienną przystało. W najbliższym czasie zaszczepię się na grypę co czynię rok w rok.
  Aktualnie witaminy na dzień i na noc zmieniłem na takie:
Od poprzednich różnią się przede wszystkim tym, że łatwiej je połknąć gdyż kapsułka jest dwa razy mniejsza.
    Natomiast stawy smaruję tym:


Od poprzedniego "smaru" różni się tym, że są to kapsułki a nie proszek do rozrabiania w wodzie.

REALIZACJA CELÓW

Cele jakie na ten rok sobie wyznaczyłem nie były tu jednoznacznie określone. Oczywiście celem było ukończenie programu biegowego od zera do 45 minut ciągłego wysiłku, później godziny. Gdy spokojnie byłem w stanie biegać 10 km non stop zrodził mi się plan aby w tym dystansie pokonać barierę 50 minut. W między czasie pojawiły się już tzw. dłuższe wybiegania - najdłuższe 16,5 km 11 września 2016. Wreszcie całkowitym zaskoczeniem był trening z 27 września b.r. kiedy to udało mi się pokonać barierę 50 minut na 10 km:


Skutkiem tego biegu był nawrót bólu w okolicach piszczeli lewego podudzia i w konsekwencji ratunkowa wizyta w salonie masażu, u Przemka Januchty w Lubinie. Link do strony gabinetu masażu Tutaj. Przemek jest zawodowym biegaczem więc naprawdę może pomóc, polecam.

Nie dając za wygraną i dalej drążąc przysłowiową skałę zakupiłem tzw. roller 
Roller czyli piankowy wałek do masażu, to przyrząd będący świetnym uzupełnieniem ćwiczeń regenerujących po treningu. Masowanie napiętych mięśni za pomocą wałka rozluźnia je, poprawia ich elastyczność i kurczliwość

Na te chwilę rollowałem się dopiero dwa razy i jest za szybko aby napisać o efektach. Mogę natomiast powiedzieć, że rolowanie nie jest takie proste a na pewno nie jest przyjemne.
Ze spraw bieżących to by było chyba na tyle. W następnym artykule napiszę jak mi poszło w moim pierwszym biegu Barbórkowym w którym brałem udział właśnie dzisiaj 16 października.


niedziela, 13 grudnia 2015

Przebudzenie 2015, czyli kolejne podejście do biegania.

Widzę ich cały czas, otaczają mnie. Widzę ich rano i widzę wieczorem. To się zaczęło w zeszłym miesiącu (listopad) i znowu naszła mnie taka myśl, spróbuje raz jeszcze.
Mając jednak w pamięci pierwsze próby oraz kontuzję, których się nabawiłem zaczynam grzebać w Internecie i szukać odpowiedzi co zrobiłem nie tak i jak się na nowo do tego zabrać. Nowa aktywność sportowa potrzebuje przygotowania organizmu, przygotowania mięśni i stawów do nowego wysiłku, który będą musiały wytrzymać. Szukam dalej ,oglądam filmik na YT i coraz więcej wiem - zaczynam ogarniać ! Napotykam na wiele artykułów mówiących o tym jak zacząć biegać.
       W Polkowicach spotykam dawnego znajomego z czasów gdy jeździłem na tamtejszą pływalnię - Andrzeja Kostkę. Do tej pory wiedziałem tylko ,że facet pływa, biega, i jeździ na rowerze i ,że jest starszy ode mnie o jakieś 10 lat. Rozmawiamy, temat jak zawsze schodzi na kierunki sportowe czyli taka tam standardowa rozmowa z człowiekiem ,którego kojarzę jako sportowca i to pełną gębą. Wcześniej nie znałem jego nazwiska, wiedziałem tylko ,że ma na imię Andrzej. Dostałem od niego propozycję kupna po bardzo atrakcyjnej cenie zegarka firmy Garmin a dokładniej Garmin Swim:
Cena nowego to 500 zł a ja miałem za niego zapłacić jedynie 250 zł. To typowy zegarek pływacki, który m.in. rejestruje dystans, tempo oraz liczbę i typ ruchów. Poprosiłem ofertę na maila (dałem mu swoją wizytówkę), i właśnie w jego wiadomości było też jego pełne imię i nazwisko. Z ciekawości wbiłem Andrzeja Kostkę w wujka Google i aż usiadłem. Facet biega 10 km w 40 minut i 52 s ,ten "człowiek z żelaza" w jednym z Triathlonów "potrzebował na przepłynięcie kilometra i 900 metrów, przejechanie na rowerze 90 kilometrów oraz przebiegnięcie 21 i 100 metrów 4 godziny 43 minut i 48 sekund "
Poruszyłem też z nim moje plany związane z bieganiem i dowiedziałem się czegoś zupełnie nowego, czegoś co w pewnym sensie rozjaśniło mi możliwą przyczynę moich kontuzji - oprócz głupoty :-)
Zapytał się czy wiem jaki mam krok biegowy ? Trochę zdębiałem. Okazuje się ,że można mieć stopę neutralną, stopę nadpronującą czy też nadsupinującą i ,że są specjalne sklepy biegowe gdzie coś takiego badają i pod tym kątem dobierają właściwe buty. Pożegnałem się ze znajomym i resztę dnia zamiast skupić się na pracy to myślami byłem już w domu przy Internecie, szukając specjalistycznych sklepów dla biegaczy. Okazało się, że takie badanie można zrobić w Lubinie, jednak po wizycie w sklepie nabrałem dużych wątpliwości co do fachowości personelu w tym temacie. Badanie takie wykonuje się na bieżni za którą umieszczona jest kamera, która filmuje nasz krok biegowy, czyli jak pracują stopy, jak układa się kostka itp. ,a we wspomnianym sklepie w Lubinie bieżnia owszem była ale złożona i oparta pod ścianą co nie wyglądało raczej dobrze. Po wykonaniu paru telefonów, przeczytaniu paru opinii o znalezionych sklepach, padło na sklep w Zielonej Górze - ten sklep: http://runplanet.pl/. Bardzo sympatyczna obsługa, świetnie przeprowadzone badanie kroku biegowego. W moim przypadku okazało się ,że mam dużą nadpronację lewej stopy (to ta noga z kontuzją kolana i ścięgna) i trochę mniejszą nadpronację stopy prawej. Przymierzyłem różne buty i w każdych biegałem na bieżni co było poddane analizie video m.in. w spowolnionym tempie. Byłem bardzo zdziwiony jak bardzo kostki uciekają mi do środka. Kto nie miał takiego badania a dowiedział się o tym z mojego artykułu to polecam bo naprawdę warto. Biorąc pod uwagę fakt, że obecny rok ma się ku końcowi to można trafić na bardzo fajne promocje wyprzedażowe butów z minionego sezonu. Ja kupiłem buty przecenione z 399 zł na 250 zł. Po powrocie do domu znalazłem jeszcze lepszą cenę na allegro bo coś koło 200 zł. Nie ma to jednak znaczenia, bo badanie i dobór butów w których komfort biegania będzie zapewniony jest bezcenne.
A oto moje nowe buciki biegowe ASICS Gel-Phoenix 6 :
Już były przetestowane i zakupu nie żałuję. Czas skończyć na części teoretycznej i przejść do konkretów. Ale o tym co i jak robię w tej chwili w kierunku biegania, to w następny artykule: "Moje przygotowania do nowego sezonu"

Jak niewłaściwie zacząłem biegać - 08.2014

Sierpień 2014  to  był moment prawdziwego przebudzenia. Tak więc postanowione - zaczynam biegać. Promocja "rewelacyjnego" obuwia z Lidla przypieczętowała tę decyzję.


Jeszcze tylko szybki wypad do sklepu sportowego po jakieś krótkie spodenki i profesjonalne skarpetki biegowe (od razu dwie pary) i wydaje się ,że można wyruszyć w teren. Acha, nie wspomniałem jeszcze o koszulce bo akurat miałem takie piękne od swojego pracodawcy i to nawet oddychające. Najważniejszy gadżet to etui na rękę do schowania telefonu i już jestem w lesie, jest cudownie, czuję moc w głowie i o dziwo niemoc w nogach. Biegnę do przodu i w głowie mi tylko cos podpowiada: "run forrest run!" Po drodze mijam rasowych biegaczy, pozdrawiam ich serdecznie i jestem , jestem już biegaczem, to było takie proste (i takie głupie). Pot zalewał mi oczy, generalnie pot lał mi się z każdej strony ale widocznie tak miało być. Następnego dnia amputowali mi nogi albo w nocy jakaś zła wróżka uszkodziła moje mięśnie. To były oczywiście zakwasy. Fascynacja bieganiem szybko wkroczyła w nowy etap czyli powalczyć o jakiś fajny dystans. Muszę powiedzieć, że za każdym razem kiedy szedłem biegać było już całkiem fajnie. Lata pływania działały tu na plus, wydolność płuc spora, zero zadyszki, pot o którym wspomniałem to takie nowe doświadczenie ale w basenie przecież tego nie czułem. Po 8 razie moje bieganie się skończyło. Uszkodzone kolano, naderwane ścięgno Achillesa, wizyta u ortopedy, zdjęcia RTG i koniec mojej kariery biegacza. Trudno, nie dla mnie bieganie , nie nadaję się, przynajmniej spróbowałem. Na pamiątkę tamtego krótkiego epizodu zostały tylko wpisy na Endomondo wraz z rekordem życiowym.



Czy kiedyś nastąpi we mnie kolejne przebudzenie ? Te pytanie było bez odpowiedzi aż do listopada tego roku.



sobota, 12 grudnia 2015

Dlaczego Blog ? Dlaczego bieganie ? Czyli wstęp dla wytrwałych :-)

 Dlaczego akurat Blog ?  Dla mnie , dla motywowania samego siebie. Dla lepszego samopoczucia :-) Na pamiątkę. 
    W latach dzieciństwa miewałem bardzo duże bóle kręgosłupa, które nasilały się zwłaszcza podczas długich prac stojących. Pierwsza szkoła o profilu piekarniczym dała mi w kość zwłaszcza podczas praktyk - długie stanie przy stołach i wyrabianie ręcznie pieczywa, odbieranie pieczywa z pieca i wiele innych czynności wymagających stania.
Wizyta u ortopedy, zdjęcia RTG i diagnoza: skolioza kręgosłupa, lekkie zwyrodnienia stawów biodrowych i prawa noga krótsza od lewej o 2 cm. Przyczyną takiego stanu rzeczy było spiralne złamanie obu kości lewego podudzia w czwartej klasie szkoły podstawowej. Jak ja się wtedy umordowałem, uraz do nart na lata, gips po tyłek. Uraz do nart bo złamałem tę nogę podczas pierwszego dnia nauki jazdy na nartach w Zieleńcu podczas ferii zimowych. Ale jak to mówią "jak ktoś ma pecha to i palec w dupie złamie" Gips nosiłem ze 3 miesiące i to w wieku intensywnego rozwoju no i właśnie wtedy coś z tymi długościami nóg się popierdzieliło. 
 Dostałem więc na wyrównanie taką wkładkę do buta o grubości 2 cm której, oczywiście, nie nosiłem bo i ledwie się do buta mieściła a i na niej jakoś tak dziwnie skakałem. Po wielu latach i po ponownej wizycie u ortopedy uświadomiłem sobie ,że jedyną rzeczą, którą mogę zrobić dla siebie jest wzmocnienie mięśni poprzez aktywność sportową. A więc BASEN ! Pływam więc już wiele lat,  na tyle długo aby polubić te dyscyplinę i muszę Wam powiedzieć ,że problemy z kręgosłupem mocno załagodziłem. Wystarczy jednak, że opuszczę 2 treningi (a pływam średnio 2 razy w tygodniu) a kręgosłup już woła: "chcę na basen, chcę na basen". Niespełna dwa lata temu odkryłem Endomondo i tam zapisuję całą swoją aktywność sportową (link na stronie głównej). Epizody z bieganiem miałem już w wieku gdzieś lat 15 a wzorem dla mnie był mój śp. tata Jerzy Owczarek (link do strony o tacie na stronie głównej), wtedy to tata właśnie, pokazał mi ustaloną przez siebie dziesięciokilometrową trasę. Parę takich rundek udało mi się zrobić ale to nie była długa przygoda.  Bieganie to trochę element nowej kultury, taka moda i duża ciekawość. To też od jakiegoś czasu pojawiające się w głowie pytania: dlaczego nie ja ?, czy dam radę biegać ?, czy wytrwam ? ,czy dodatkowo oprócz pływania mogę robić coś jeszcze ? Nigdy wcześniej nie rywalizowałem sportowo bo i nie czułem takiej potrzeby. Zresztą na basenie trudno raczej o rywalizację. Jednak biorąc pod uwagę zbliżający się 40 rok życia i lekki kryzys wieku średniego oraz chęć życia jak najdłużej w zdrowiu padło na bieganie.  Na poważnie zacząłem więc biegać w 2014 roku i po tygodniu zakończyłem tę przygodę ale o tym już w kolejny temacie: "Jak niewłaściwie zacząłem biegać".