XXXIV BIEG BARBÓRKOWY (10km) to dla mnie bardzo ważny bieg. Bieg na RŻ !
Po pierwsze tu się urodziłem i tu mieszkam. W tym biegu kiedy ja jeszcze o bieganiu nie myślałem, biegał też mój ś.p. Tato i to z takimi czasami o jakich ja mogę tylko pomarzyć 🤪
Tutaj też ustanowiłem w 2017 roku swój rekord życiowy 🏆 i też na Biegu Barbórkowym który wówczas ukończyłem z czasem 43:38
Potem bywało różnie, były i kontuzje i powroty. Były też ważne decyzje o czym pisałem już kiedyś a mianowicie od 1 listopada 2018 roku rozpocząłem swoją przygodę biegową pod okiem #PiotraŚlęzaka Trener zdążył mnie poznać już na tyle dobrze ,że wiedział jakim człowiekiem jestem i ,że nie mam wielkich oczekiwań na "cito". Cieszyłem się po prostu z realizowanych treningów, z własnej ciężkiej pracy. Na kolejny rekord życiowy a właściwie na jego wyczekiwanie patrzyłem z przymrużeniem oka 😉 Tak to już z tym bieganiem bywa ,że często coś boli i coś się psuje i często trzeba ponownie odbudowywać wypracowaną formę. Człowiek więc coraz bardziej docenia to ,że w ogóle może biegać !
#PiotrŚlęzakŻycieToBieganie czasem napisze ciepłe słowo w tabeli 😁 albo na messengerze jak mu się tyłek zawróci a to działa bardzo motywująco. Taka tabela, która jest łącznikiem między mną a trenerem to bogate źródło wiedzy o postępach zawodnika.
Co do samego biegu wiedziałem, że będzie stać mnie pobiec go mocno, mocno jak na mnie rzecz jasna. Niespełna miesiąc temu w zawodach na trasie leśnej udało mi się pobiec w 45 min z sekundami więc biorąc pod uwagę bieg na asfalcie musiało być lepiej. W tabeli też były ostatnio przeciągi 😂 i myslę ,że zarówno ja i Piotr liczyliśmy na dobry start.
W biegu udział wzięła także moja żonka a zawsze takie wspólne "występy" działają na mnie bardzo motywująco.
Pogoda dzisiaj była prawie idealna, prawie bo bardzo mocno wiało i gdyby nie to zapewne udałoby się urwać jeszcze parę cennych sekund. Na początku wyrwałem dość mocno bo 1 km w 4:10 na tyle mocno ,że oddaliłem się od balonika na 45 min. Znałem trasę i wiedziałem, że będą podbiegi i na nich stracę. Po paru kilometrach zrównałem się ponownie z balonikiem na 45 min i wtedy wydawało mi się, że chyba puszczę tego pacemakera dalej bo naprawdę gościu cisnął.
Chwilę potem okazalo się ,że chyba chciał nadrobić bo przystanął na punkcie z piciem a ja poleciałem dalej i już się nie widzieliśmy 🙂
Najszybszy miałem 6 km gdzie poleciałem tempem 4:08 i powoli widziałem światełko w tunelu, wyrównał mi się oddech a tempo skakało od 4:10 do 4:20. Wmawiałem sobie, że wszystko siedzi w głowie i tak naprawdę chcę pobiec dobrze a zerkając na zegarek widziałem dużą szansę na PB !
Ostatni kilometr z tempem 4:16 leciałem już prawie na odejście 😱 Jeszcze tylko medal i musiałem sobie trochę poleżeć 😂 A wszystko to aby świętować "głupie" 15 sekund , które urwałem ze starego rekordu kończąc te zawody z czasem netto 43:23 i średnią na kilometr 4:20.
Czy warto było ? Taaaaak i to bezapelacyjnie. Jestem mega zadowolony i choć jestem coraz starszy to jednak wiem ,że stać mnie na wiele. A wszystko to ciężką niestety pracą 🏃♂️
![]() |
| Z żoną przed biegiem. |




