14.10.2018 w Lubinie odbył się kolejny Bieg Barbórkowy. Wzięcie w nim udziału nie było łatwą decyzją, ba, to nie była nawet mądra decyzja 😕 Ostatnie 3 dni bowiem, spędziłem w zasadzie w łóżku ze stanem podgorączkowym przyjmując antybiotyk. Na bieg zapisany byłem już dawno i z biegiem wiązałem spore nadzieje na dobry wynik. Los jednak pokrzyżował te plany.
Gdyby nie piękna pogoda oraz udział żony i syna w biegu, pewnie bym odpuścił. Powoli jednak wraz z zajączkami prowadzącymi na czas 60 min dałem jakoś radę. Było wesoło, bez spiny , no i nasz syn Mateusz debiutował w swoich pierwszych zawodach na dystansie 10 km ! 💪 Również i moja Wiola przebiegła bez większej zadyszki , a pamiętam, że jeszcze na Biegu Papieskim robiła przerwy na marsz. Jestem z Was Kochani dumny !!! Tylko zupa po biegu jakoś dziwnie smakowała ? 😉 Ale może jestem zbyt wybredny 😁
Krótki filmik:



:-) a ciężką pracą z nowymi elementami treningowymi, decyzja o zmierzeniu się z tą trasą trochę szybciej nie była obarczona więc dużym ryzykiem. Na miejscu spotkaliśmy jeszcze 5 osób z Biegającej Kasty Miedziowego Miasta, które w tym miejscu serdecznie pozdrawiam 


