A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

sobota, 16 lipca 2016

Przerwa w bieganiu ciąg dalszy czyli kontuzja :-(

Witam ponownie, ostatnio pisałem świeżo po Biegu Kopernika i już wtedy przedstawiłem problem z którym borykam się do dnia dzisiejszego.
  W niedługim czasie po biegu postanowiłem udać się jednak po poradę do ortopedy, który stwierdził przeciążenie i przepisał mi do łykania jakieś enzymy. W między czasie wsmarowałem w nogę ze dwie tubki maści na kontuzję. Takich maści jest całkiem sporo w aptece, pewnie dla każdej firmy farmaceutycznej jest obciachem nie mieć co najmniej kilku takich maści w swojej ofercie ;-)
Tak więc łykałem, smarowałem i czekałem. Szesnaście dni po Koperniku postanowiłem sprawdzić czy jestem już w stanie biegać i 27.06.2016 przebiegłem ponad 5 km bardzo powolnym tempem i jednoznacznie stwierdziłem, że dalej nie jest dobrze ;-(  Po raz kolejny udałem się więc do ortopedy. Zdjęcie RTG nie wykazało tzw. złamania przeciążeniowego a diagnozę jaką otrzymałem to: zapalenie okostnej.  


Objawy
Tkliwość i uczucie sztywności, często zdecydowany ból, występują wzdłuż bocznej krawędzi kości piszczelowej w okolicy jej 1/3 dolnej. Ból nasila czynne zginanie grzbietowe stopy wbrew oporowi oraz bierne zginanie podeszwowe.
 
            Bardzo fajnie problem z którym się borykam opisany jest w poniższym artykule:
                                 http://bieganie.pl/index.php?cat=25&show=1&id=939
 
    Obecnie jestem po pierwszym tygodniu rehabilitacji. Właściwie są to dwa zabiegi:
 
Fonoterapia

Laseroterapia
 


Jest lekka poprawa. Po dzisiejszym treningu Cardio , przebiegłem bardzo ostrożnie 2 km po bieżni i co prawda jeszcze czuje niewielki ból ale liczę na to ,że idzie ku dobremu.
Wszak jeszcze jeden tydzień zabiegów przede mną.

Po dzisiejszym treningu idąc za poradą trenerki z klubu zakupiłem trzy specyfiki. Nie są one pewnie niezbędne gdyż jak do tej pory takich nie używałem, ale będąc otwarty na nowe możliwości jakie daje nam rynek postanowiłem spróbować. Tak więc od jutra do swojej diety dorzucam następujące suplementy:


  Witaminki :-)

Są to aminokwasy do stosowania przed i podczas treningu.


Ten specyfik ma ponoć dobrze "smarować" stawy.

 
 
 
 
 

Jak będzie jakaś zmiana po zastosowaniu powyższych dam znać. Tym czasem głód biegania rośnie niemiłosiernie i tylko pozostałe aktywności sportowe równoważą i utrzymują moją wydolność fizyczną i psychiczną na dobrym poziomie !

 
 

      
 
 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz