A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

sobota, 27 listopada 2021

Tropem Wilczym w Łowiczu - 15.08.2021



       Nic tak nie cieszy biegacza  jak pobijanie własnych rekordów życiowych  Ostatnie, rekordowe 5 km ,wpadło ponad 16 miesięcy temu.

    Wówczas miałem komfort pogodowy, bowiem kwietniowy poranek i twarda nawierzchnia, były świetnymi warunkami do biegu na pełnej petardzie
      Dzisiaj natomiast przy upale sięgającym prawie 30 °C
i starcie o godzinie 12:30 na trasie w dużej części piaszczystej, wytyczonej wzdłuż rzeki Bzury, nie spodziewałem się aż tak dobrego czasu i miejsca.

     Dystans 5 km pokonałem wpierw jako rozgrzewka i już wtedy, tętno  szybowało bardzo wysoko  Wypiłem trochę minerałów ,zjadłem ciastko, porozciągałem się, zrobiłem parę przebieżek i tak przygotowany, stanąłem 4 minuty przed czasem na starcie.
     Pierwszy kilometr w granicach 3:40 szybko przywołał mnie do porządku, gdyż zdecydowanie nie jest to moje tempo startowe  ale pozwoliło mi zająć dość dobrą pozycję na czele
   Taki obrót spraw (choć oczywiście zwolniłem) utrzymał się aż do 3 km, gdzie udało mi się wyprzedzić 2 zawodników, którzy ewidentne słabli  Na horyzoncie widziałem znikające 2 osoby i za mną po chwili też już nikogo nie było. Zbiegłem z drogi polnej na chodnik i wtedy dałem już z siebie wszystko, uzyskując swoje maxymalne  tętno HRMax - czyli ponad 180
Ostatecznie na 135 startujących, byłem 5 open i pierwszy w swojej kategorii wiekowej , choć tu nagród nie było.
Kolejny RŻ pobity o 21 s ,cieszy i motywuje do dalszej pracy  nad sobą


                                          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz