
Nie był on celem mojego amatorskiego biegania. Maraton, pojawił się jednak samoistnie w mojej głowie w odpowiednim czasie
Miałem podejść do niego już wcześniej, gdzieś około 2 lata temu. Operacje kolan, wyhamowały te zapędy i temat był „zaparkowany” na lepsze dla mnie czasy 
Niektórzy mają ,że tak powiem, smykałkę do długich biegów, jakiś dar….,którego mi brakuje. To znaczy, nie przychodzi mi to łatwo ale i też nie jest celem samym w sobie. Poświęcenie większej ilości czasu
, przelanego potu
, mogło by tą szalę
, pewnie przesunąć na moją korzyść ale czy warto ?
Ja mam jeszcze inne priorytety sportowe i rodzinne niż bieganie.
Już dawno stwierdziłem, że nie będę biegał
częściej niż 3 razy w tygodniu i tego konsekwentnie się trzymam.
Przygotowania do Silesia Maratonu trwały 12 tygodni. Był to etap gdzie byłem już dobrze rozbiegany i pokonanie w weekend, dystansu półmaratonu nie było problemem 💪
, przelanego potu
, mogło by tą szalę
, pewnie przesunąć na moją korzyść ale czy warto ?
Ja mam jeszcze inne priorytety sportowe i rodzinne niż bieganie.Już dawno stwierdziłem, że nie będę biegał
częściej niż 3 razy w tygodniu i tego konsekwentnie się trzymam.Przygotowania do Silesia Maratonu trwały 12 tygodni. Był to etap gdzie byłem już dobrze rozbiegany i pokonanie w weekend, dystansu półmaratonu nie było problemem 💪
Opracowałem też plan
na siebie, którego konsekwentnie się trzymałem. Po wielu biegach ciągłych, najbardziej efektywnym dla mnie, była metoda Gallowaya o czy wspominałem już wielokrotnie.Dzisiaj wszystko zagrało wręcz idealnie
, miałem kryzys i owszem ale wydaje mi się, że bardziej wynikał ze zmęczenia, choć łatwiej nazwać go pewnie ścianą
Nigdy wcześniej nie biegłem więcej jak 30 km, wdepnąłem więc na obszary, których nie znałem wcześniej. Ale jeśli niosą Cię marzenia a do mety tak blisko to czy coś może stanąć nam na drodze
Wiedziałem, że to mój czas. Planem było zmieścić się w 4 h i to mi się udało.
Nie rozpisywał mi treningów, żaden trener. Wszystko zawdzięczam tylko i wyłącznie sobie i wsparciu mojej cudownej żonki Wiola Owczarek
, miałem kryzys i owszem ale wydaje mi się, że bardziej wynikał ze zmęczenia, choć łatwiej nazwać go pewnie ścianą
Nigdy wcześniej nie biegłem więcej jak 30 km, wdepnąłem więc na obszary, których nie znałem wcześniej. Ale jeśli niosą Cię marzenia a do mety tak blisko to czy coś może stanąć nam na drodze
Wiedziałem, że to mój czas. Planem było zmieścić się w 4 h i to mi się udało.Nie rozpisywał mi treningów, żaden trener. Wszystko zawdzięczam tylko i wyłącznie sobie i wsparciu mojej cudownej żonki Wiola Owczarek


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz