A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

sobota, 13 lipca 2019

7. PKO Nocny Wrocław Półmaraton - 15.06.2019

 15.06.2019 to dla mnie bardzo ważny dzień ! Od baardzo dawna nie jechałem na zawody aż tak dobrze przygotowany fizycznie. Konsekwencją tego było również dobre samopoczucie psychiczne 🤪 Tego dnia jeszcze w upale przyjechałem razem z moją żonką sporo wcześniej aby spokojnie zaparkować auto i odebrać pakiet startowy. 

Teren wokół Stadionu Olimpijskiego robił wrażenie pod względem wielkości powierzchni jaki obejmuje. Wszędzie było sporo biegaczy, jedni robili sobie zdjęcia a inni wypoczywali na trawce w oczekiwaniu na start.

Na niebie pojawiły się chmury i ewidentnie zbierało się na burzę. Pomyślałem sobie ,że to świetnie jak teraz popada bo potem będzie troszkę chłodniej i będzie się biegło bardziej komfortowo.
O godzinie 17.30 pijemy z żonką pyszną ☕️ kawkę , z takiego mobilnego punktu z ogromnym ekspresem - no pychotka 😋, ja do kawki zagryzam sobie jeszcze Snickersa i mam powoli stan błogostanu. 
Obserwuję sobie co i jak i po chwili zdaję sobie sprawę, że organizatorzy "odwalili" kawał dobrej roboty, bo i można tutaj dobrze zjeść, jest gdzie posiedzieć i gdzie skorzystać z toalety. Przenośnych toalet było naprawdę sporo i w każdej kabinie jak się potem okazało był spory zapas papieru toaletowego, no i było czysto jeśli te słowo pasuje w ogóle do tego rodzaju toalety 😁

    Mija jeszcze sporo czasu i wracam się do auta gdzie o godzinie 19 jem jeszcze bułkę z dżemem, sącząc do tego powoli izotonik.
Odpoczywamy, nic się nie dzieje, siedzimy ..... 🧘‍♂️, relaks.
Jednak na ulicy wyczuwamy nerwowość, ludzie biegają , parkują a raczej próbują gdzieś zaparkować.
Na spokojnie przebieram się i idziemy na spotkanie grupy Ślęzak Team gdzie wraz z trenerem Piotrem robimy sobie pamiątkowe zdjęcie. 📸


 I zaczynamy rozgrzeweczkę. Wcześniej o czym nie wspomniałem było potężne oberwanie chmury ⛈ w konsekwencji czego atak na nasze rozgrzewające się ciała przypuściły wredne 👺 komary. No powiem Wam, dramat 😠 
Nadchodzi godzina zero ⏰ i czas ustawić się w odpowiedniej strefie czasowej. I tutaj kolejna niespodzianka 🤔, bo mimo, że byłem 15 metrów od swojej strefy to ochrona nie pozwoliła przejść przez zrobiona przez nich blokadę i kazano wszystkim dojść do swojej strefy dookoła stadionu, przechodząc przy tym przez wąską kładkę gdzie działy się sceny jak dobrego filmu dramatycznego 🎥 Teraz to juz decydowały minuty o dobiegnięciu do swojej strefy i zajęcia tam dobrego miejsca. Jakimś cudem udało mi się ustawić praktycznie na samym przodzie i parę sekund dalej ruszyliśmy na miejsce startu.

Start poprzedzony był świetną oprawą ,którą będziecie mogli oglądnąć na moim filmiku, do którego materiał zarejestrowała moja żonka 🙋‍♀️.

Start był szybki, postanowiłem ruszyć szybko bo znając siebie strategia przyspieszenia "potem" słabo się sprawdza gdyż potem to już raczej przyspieszyć nie ma z czego 😂 Biegłem więc równym, szybkim tempem, pierwszy km przelatuję w 4:30, kolejny w 4:32, 4:35. Deszcz okazuje się wybawieniem, biegnę równo i podcza całego biegu ciągle wyprzedzam biegaczy przede mną. Nie wiem czy osłabli czy jaki gwint ? 🤔 Dziesiąty kilometr kończę z czasem 46:25 i powoli zaczynają się kilometry które trochę mnie spowalniają 😞 Na 11 km piję izotonik ,mobilizuję się i cisnę dalej, tempo od 12 km to 4:40 , 15 km 4:38, 16 km 4:33 i nagle BUM ‼️ , 18 km tempo 5:02 , choć nogi wydają się kręcić tak samo. Tak samo jednak nie kręciły, tutaj docieraja do mnie krzyki kibiców: ..."że, juz nie daleko", za plecami czuję oddech baloników na 1h40min a w głowie stawiam sobie pytania; "...tylko na tyle cię stac ? " , "to juz koniec ?", "to po co te treningi ?" , "co powie trener ?" 😁 Odpalam rezerwę 🏎 i cisnę, sił dodaje mi fakt, że gdzieś tam na mecie czeka na mnie moja Wiola, widzę walkę i ciężkie oddechy biegnących obok mnie, tempo rośnie, ostatnia prosta 4:30, wbiegam na stadion, i w jednej chwili całe buty mam oblepione błotem. ŻYJĘ 🤪, jestem szczęśliwy, wiem , że dałem z siebie dużo, nawet więcej niż sądziłem. Ciało boli, nogi jakieś takie nie moje, mam medal ! MAM MEDAL !



     
                



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz