A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

czwartek, 31 grudnia 2020

Rok 2020 - świat oszalał !!!

Długo zastanawiałem się czy aktualizować wpisy na moim Blogu. Świat bowiem zmienia się tak szybko, że do końca nie wiadomo co w danej chwili jest właściwe a co nie. Kto z nas mógł przypuszczać, że większość naszych planów, tak i sportowych jak i prywatnych, u progu rozpoczynającego się 2020 roku w jednej chwili legnie w gruzach z powodu wirusa Covid 19


SPORTOWO

   Planem było doskonalić się głównie w bieganiu, trzymając się przy tym ściśle rozpisek treningowych  mojego trenera Piotra Ślęzaka . Początek roku nie był dla mnie jednak łaskawy. Na początku sądziłem, że problemem jest tzw. zapalenie gęsiej stopki co po dokładniejszej diagnozie, okazało się być uszkodzoną łąkotką. Wyznaję jednak zasadę i nie raz już to udowodniłem sobie, że kontuzja to nie wyrok ! Uważam, że w sporcie nie można być ograniczonym tylko do jednej dyscypliny i w takich właśnie sytuacjach, bardzo pomagają inne aktywności na których, podczas rekonwalescencji można się skupić i w dalszym ciągu czerpać radość z bycia aktywnym.

  
                                  
 
W międzyczasie, trafiłem pod ręce bardzo fajnego fizjoterapeuty ,który mocno mi pomógł przy wychodzeniu z mojej niedyspozycji.


                                 
 
Gdy już wszystko było dobrze, zostały wprowadzone pierwsze obostrzenia. Te związane z zakazem nieuzasadnionego przemieszczania się oraz zamknięcie siłowni, lasów i parków przelały szalę goryczy i wymusiły  "kontratak" 😉 Jednym słowem zaczęło się kombinowanie. Na szczęście pozostały nam jeszcze drogi polne, gdzie szlifowałem swoją formę biegową, uzupełnianą treningami w domu. 
 

  Tymczasem mieliśmy już kwiecień a sytuacja wokół nas robiła się coraz bardziej napięta. Wówczas zrodził mi się w głowie pomysł zakupu rowerka stacjonarnego, który to zakup okazał się jednym z najlepszych w ostatnim czasie ale nie ostatni 😉


Pomimo tego, że wraz z nastaniem wiosny, coraz częściej wybieraliśmy aktywność rowerową, która zintensyfikowała się gdy na czas jakiś, życie wróciło do normy to jednak, właśnie na rowerku spinningowym jestem w stanie zrobić naprawdę mocne treningi, bez względu na pogodę i porę dnia. Rodzinne wyprawy rowerowe, traktuję więc nie jako trening ale jako dni regeneracyjne, spędzone razem z najbliższymi.


    Maj 2020 był kluczowy, po kontuzji nie było już śladu, forma rosła a wszystkie zawody w których planowałem wziąć udział, zostały odwołane lub przeniesione na kolejny rok. Bardzo szybko zrodził się nowy, do tej pory mało popularny trend tzw. zawodów wirtualnych. Mają one swoich zwolenników jak i przeciwników. Na tych ostatnich trzeba by przeprowadzić jakąś terapię z zasad dobrego wychowania bo tyle ignoranctwa w komentarzach z ich strony już dawno nie widziałem. Nie chcesz nie "biegnij" ale nie przeszkadzaj !  Oczywiście, że zawodów konwencjonalnych, te wirtualne nie zastąpią ale mogą być świetną alternatywą i swojego rodzaju motywacją. Tak też do tego podszedłem i ja, biorąc udział w swoim pierwszym biegu wirtualnym, organizowanym wewnątrz grupy  Ślęzak Team, wybierając dystans 5 km. 
  Spragniony rywalizacji, zły z powodu przebytej, kolejnej kontuzji, postawiłem sobie poprzeczkę naprawdę wysoko, i .....  Opłaciło się ! Nowy rekord życiowy - choć nieoficjalny, dodał mi skrzydeł, czyli tego, co na ten moment było mi bardzo potrzebne.


Kolejną zmianą, był zakup nowego zegarka z serii Garmin Forerunner - model 935

                                     
      Muszę przyznać, że jak do tej pory, zachwycony byłem swoim Polarem M430 tak od tej chwili Garmina pokochałem 😊   Zdecydowanie, była to bardzo dobra decyzja !  Nic więcej tu o nim nie napiszę bo to jak porównanie trabanta z mercedesem. Nie mam nic do Polara, zostawiłem go sobie w zasadzie na pamiątkę bo sprzedać już się nie opłaca 😜  
Uzupełniłem jeszcze moją kolekcję rollerów, wymieniłem skakankę na nową i dokupiłem platformę balansową, oraz pistolet do masażu.

                                
  

        Sierpień 2020 zbliżał się do końca. Dokładnie 30.08. wziąłem udział w jedynych - klasycznych ,zawodach biegowych, które jakimś cudem, oparły się trwającym wciąż zakazom w organizowaniu tego typu imprez sportowych. O Letnim Biegu Piastów i Jakuszyckiej Dwunastce w której wziąłem udział pisałem już wcześniej tutaj.


     Mijały kolejne tygodnie, powoli przyzwyczaiłem się do obecnego stanu związanego z trwającą pandemią, zachowując przy tym maximum środków ostrożności i dziękując Bogu za to, że do tej pory udało mi się zachować zdrowie. Ręce mam już tak wysuszone od płynów dezynfekujących jak 70 - letni staruszek. Omijam ludzi z daleka, patrzę na nich "wilkiem" jak tylko ktoś zakasła. Przestałem chodzić do kościoła. Nie sądziłem, że dożyję takich czasów. Nie wiem co w przekazach telewizyjnych jest prawdą o co kłamstwem. W sporcie więc właśnie, upatruję odskoczni. To sport pozwala mi jeszcze zachować resztki normalności i radość z życia. Zaczęły cieszyć mnie, zupełnie inne sprawy niż "kiedyś" a inne przerażać jak nigdy dotąd. Świat oszalał !

     7 listopada, zamierzałem wziąć udział w 4 RTS Półmaraton Świdnicki, ale i te zawody, również zostały odwołane. Swoje ostatnie treningi, sfokusowane były właśnie pod ten konkretny dystan. Tym razem również jako alternatywę, postawiłem na bieg wirtualny. Wybór padł na  🎥 Białystok Półmaraton gdzie i tym razem udało mi się pobiec na swój nowy rekord życiowy.


      Siadając do pisania tego artykułu nawet nie sądziłem, że aż tyle ciekawych tematów w tym roku, wydarzyło się w moim skromnym życiu Sportowego Amatora 😁 Tym razem statystyk nie będzie. Nie one sa najważniejsze i nie dla nich wylewam litry potu na swoich treningach. Wiem po co to robię i jak wpływa to na moje całe życie. Przestało mieć dla mnie znaczenie kto i ile przebiegł oraz ile godzin mu to zajęło. Radości płynącej z uprawiania sportu nie da się podsumować statystykami bo to jest w sercu !

PRYWATNIE

       Niewątpliwie sukcesem jest to, że rok kończę, w końcu bez kontuzji 😃 i w zasadzie jestem zdrowy. Mam też pracę, dzięki której, mogę się realizować i zapewnić rodzinie środki do życia. Równolegle z zamiłowaniem do sportu, poświęcam sporo czasu na turystykę. Niezliczona ilość wyjazdów rodzinnych, połączona z odkrywaniem pięknych zakątków naszego kraju to kolejna pasja. Setki zdjęć i wrażeń z tych wypadów nikt nam nie odbierze. Tego "bakcyla" przekazali mi rodzice a teraz ja, czynię tak samo.



































       Mając wiele kilometrów w nogach spędzonych na szlakach z pewnością wartą odnotowania, była Letnia Wyrypa - czyli rajd pieszy o którym już pisałem   tutaj  a ukończyłem go razem z moim synem Mateuszem.
 

      Kończąc już te dość długie podsumowanie, powiem Wam, że chyba zostałem morsem 😱 Nie jeździłbym na te ekstramelne kąpiele gdyby nie moja żonka, której w tym roku zaproponowałem tą formę aktywności a ona złapała bakcyla !!! Czaicie to 😜 Więc raz w tygodniu, bardzo tego pilnując 🎥 taplamy się tu i tam a tyłki marzną nam straszliwie 😁



                               
 
Moi drodzy. Kochajcie życie !  Czerpcie z niego jak najwięcej. Realizujcie swoje plany i marzenia.

                                          Szczęśliwego Nowego 2021 roku.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz