A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

A tutaj właśnie wylewam siódme poty.

niedziela, 30 sierpnia 2020

LETNI BIEG PIASTÓW 2020 - Jakuszycka Dwunastka

     

  W tym roku po moim wirtualnym biegu na 5 km z 26.04.2020 w ramach grupy Ślęzak Team,   nastąpiła dłuuuga przerwa w organizacji zawodów z wiadomych powodów 😞 Jedni stracili już nadzieję na "normalność" a inni stracili formę i pieniądze po odwołaniu większości imprez sportowych. Na Jakuszycką Dwunastkę zapisałem się w okolicach maja i czekałem na rozwój wydarzeń. Zapisałem się na ów bieg troszkę z premedytacją 😏, bowiem wiedziałem, że jak co roku na wczasy pojedziemy w góry, gdzie z całą pewnością bardzo intensywnie będziemy po nich chodzić, co musiało zaowocować wzmocnieniem nóg na tyle aby nabrać pewności ,że do biegu górskiego będę w pewnym stopniu przygotowany.
      Polanę Jakuszycką zdążyłem poznać już dawniej, a w zimie tego roku mogłem cieszyć się urokami tego miejsca wraz z rodzinką, stawiając pierwsze kroki na nartach biegowych.

                                                                 Ferie 2020
                         
    
     Zresztą po pewnym czasie punkt patrzenia na pewne sprawy się zmienia i w moim przypadku, aż tak bardzo nie przeszkadzał mi fakt, że biegów w tym roku jest mało. Zawsze wiedziałem, że sport to sposób na życie, to coś mojego i bez względu na okoliczności ja po prostu robię swoje. Właściwie o tym,  że zapisałem się na te zawody przypomniałem sobie dość późno. Okazało się też, że raczej się odbędą co w ogóle okazuje się już wielką zagadką, bowiem nawet teraz, biegi są cały czas odwoływane. Bardzo się ucieszyłem na samą myśl udziału w tej imprezie bo to fajny moment na sprawdzenie swojej formy. Wszak tak wytrawny biegacz górski jak ja  😂 za punkt honoru przede wszystkim, postawił sobie bieg ukończyć i się nie zajechać. 
        
     Termin zawodów zbliżał się szybciutko i dosłownie na dwa dni przed wyjazdem dzięki mojej zaradnej żonce pojawił się pomysł aby jednak zamiast zrywać się wcześnie rano, pojechać dzień wcześniej, wyspać się i stawić się na mecie wypoczętym 💪
     Pogoda tego dnia była paskudna ,12 stopni i lekko padający deszcz nie nastawiał zbyt optymistycznie. Pomyślałem więc sobie ,że jednak i tych zawodów nie wygram 😜 i jak dobiegnę do mety w całości to i tak będzie sukces. Założyłem więc buty trailowe co potem okazało się być bardzo dobrą decyzją bo trasa momentami przypominała poligon. Po rozgrzewce byłem w pełni gotowy i o dziwo bardzo optymistycznie nastawiony do biegu.
  
   
           
                            


W głowie kotłowały mi się myśli jaką strategię jednak na bieg przyjąć, lecz zanim się zaczął pojawiać zalążek pomysłu to już musieliśmy ruszać 🏃



    Tak więc, ruszyłem dość intensywnie, nadrabiając na odcinkach prostych oraz zbiegach i tak już było aż do Schroniska Orle gdzie po krótkim podbiegu zaczął się jakiś zwariowany zbieg, którym dosłownie leciałem na łeb, na szyję. Sam byłem zdziwiony jak mocno ten zbieg wziąłem sobie na poważnie i wtedy pomyślałem, że to dobry moment aby zostawić sporo osób za sobą, zwłaszcza, że organizator o tym zbiegu, uczestników ostrzegał. Tutaj też po raz kolejny sprawdziły się buty trailowe kupione w Decathlonie za normalne pieniądze 😉 Ryzyko się opłaciło i już do końca zapewniłem sobie dość dobrą pozycję, co w połączeniu z o dziwo, szybko mijającymi kilometrami napawało mnie coraz większym zaangażowaniem 💪
   Punkt żywieniowy na 7 km przeleciałem bez zatrzymywania się, w pełnym skupieniu i nastawieniu na wykonanie zadania 😁 Końcowe podbiegi dały mi trochę w kość ale  i tu można było liczyć na doping za ,który bardzo dziękuję, Dagmara  i Marcin 👍👍


Końcówka była już w zasadzie na maxa, tym bardziej, że słyszałem już, jak organizatorzy witają zawodników. Po wbiegnięciu na metę tempem 3:38 muszę przyznać, że nogi mi się już plątały ale o dziwo trwało to krótką chwilkę i z radością stwierdziłem, że jednak nie jestem aż tak bardzo zmęczony jak to bywało dawniej. Wielkie podziękowania należą się mojemu największemu kibicowi, czyli mojej kochanej żonie, która wspiera mnie i jest obecna u mojego boku podczas większości startów na jakie mam "kaprys" 😜 pojechać. 
W tym miejscu - mojej formy biegowej oczywiście 🏃 nie byłoby mnie, gdyby nie baczne oko mojego trenera Piotr Ślęzak - życie to bieganie

Bieg ukończyłem w 01:01:52 z miejscem open 55 na 341 osób na mecie.W kat. M40: 14 na 70 mężczyzn.







                                 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz