To był długo wyczekiwany dzień, wspominałem o przygotowaniach i o planach wzięcia udziału w tym Półmaratonie w artykule z XXXII Biegu Barbórkowego tutaj. Obawiałem się tylko pogody. Nie lubię deszczu, śniegu itd. jednak jak się okazało zupełnie niepotrzebnie. Tego dnia pogoda była wręcz idealna, więc i humory nam dopisywały. Napisałem nam, ponieważ na bieg pojechałem razem z moim bratem Marcinem. Dzień rozpocząłem wręcz książkowo, rano owsianka na mleku a do tego bułeczka z miodem. W tygodniu poprzedzającym ładowałem węglowodany pod postacią wspaniałego spaghetti z pod ręki mojej żony 😊 Również więcej się nawadniałem i odpuściłem mocniejsze treningi.
W Świdnicy byliśmy dobrą godzinę wcześniej aby na spokojne odebrać pakiety startowe, przebrać się, zrelaksować i troszkę porozgrzewać. Wciągnąłem jeszcze jakiegoś pożywnego batonika i byłem gotowy na bieg.
Wydaje mi się ,że zrobiłem wszystko aby dobrze pobiec te zawody. Włączyłem mp3, poczekałem na sygnał startowy i ruszyłem. Pierwszy km z tempem 4:34, kolejny 4:37 , 4:35 i tak mniej więcej zostało już do końca. Najważniejsze jest to, że nie miałem tzw. ściany, co nie znaczy, że było łatwo. Niestety łatwo nie było, nie ze względu na trasę ale na długość biegu. Dystans ponad 21 km to dla mnie naprawdę już sporo, dodając do tego jeszcze chęć pobicia własnego rekordu powoduje, że trzeba liczyć się z dużym zmęczeniem. Przy sobie miałem dwa malutkie bidoniki z BCAA i żel energetyczny. Na trasie skorzystałem jedynie z kostki cukru, w okolicach 13/14 km zjadłem żel i wypiłem jeden z przygotowanych bidoników. Pierwotnie liczyłem na to, że na ostatnich 3/4 km uda mi się przyspieszyć, jednak szybko zweryfikowałem te plany uznając, że mocy na ten manewr jednak mi braknie i dobrze będzie jak utrzymam aktualne tempo na czym się ostatecznie skupiłem. Najwolniejszy był 13 km bo średnie tempo to 5:01 i tutaj chyba był niewielki podbieg, oraz zająłem się konsumpcją żelu. Najszybszy natomiast był kilometr 15 bo tutaj tempo sięgnęło 4:32, więc żel zrobił swoje, a i do mety było już coraz bliżej.
Plan pobicia własnego rekordu powiódł się, od tej pory najlepszy czas na dystansie półmaratonu to 1g:38m:51s, co daje średnie tempo 04:41 min/km. Po przekroczeniu mety otrzymałem wspaniały medal i można było poczęstować się bananem lub jabłkiem. Po ochłonięciu , dla każdego uczestnika organizatorzy przygotowali ciepły posiłek w postaci makaronu z kurczakiem lub w wersji wegetariańskiej. Najbliższy czas to czas odpoczynku od biegania. Najbliższe zawody o których myślę to już rok 2018. Odezwała mi się też stara kontuzja prawego piszczela, więc to dobry czas na świętowanie bądź co bądź udanego sezonu i skupieniu się na odzyskaniu pełni sił i wzmocnienia ciała skupiając się na innych aktywnościach. Parę linijek o moim roztrenowaniu w następnym wpisie już niebawem.
Plan pobicia własnego rekordu powiódł się, od tej pory najlepszy czas na dystansie półmaratonu to 1g:38m:51s, co daje średnie tempo 04:41 min/km. Po przekroczeniu mety otrzymałem wspaniały medal i można było poczęstować się bananem lub jabłkiem. Po ochłonięciu , dla każdego uczestnika organizatorzy przygotowali ciepły posiłek w postaci makaronu z kurczakiem lub w wersji wegetariańskiej. Najbliższy czas to czas odpoczynku od biegania. Najbliższe zawody o których myślę to już rok 2018. Odezwała mi się też stara kontuzja prawego piszczela, więc to dobry czas na świętowanie bądź co bądź udanego sezonu i skupieniu się na odzyskaniu pełni sił i wzmocnienia ciała skupiając się na innych aktywnościach. Parę linijek o moim roztrenowaniu w następnym wpisie już niebawem.
![]() |
| Na trasie. |
![]() |
| Po biegu razem z bratem. |





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz