12.08.2017 Półmaraton Henrykowski z dedykacją dla Ś.P. mojego Taty oraz mojej cudownej żony, która wspiera mnie we wszystkim co robię.
| Na Śnieżniku Kłodzkim |
Dystans półmaratonu przebiegłem już trzykrotnie i za każdym razem czułem swojego rodzaju respekt do tego dystansu. Przy bieganiu 21 km i 97,5 metra nie ma mowy o bieganiu z przypadku nie mając pewności co do swojego fizycznego przygotowania. W pewnym momencie wiedziałem, że dystans ten jest już dla mnie osiągalny ale nie w aspekcie startu w oficjalnych zawodach. Mogę więc powiedzieć, że te zawody to ukoronowanie całej mojej ciężkiej prawie dwuletniej pracy nad sobą. Półmaraton Henrykowski wypatrzyłem w Internecie w zasadzie już w okresie wiosennym i bardzo szybko podjąłem decyzję aby się na niego zapisać. Okres poprzedzający, czyli od momentu zapisu do startu, podporządkowany był (treningowo) pod te konkretne wydarzenie. Zwiększyłem zdecydowanie kilometraż w ostatnim miesiącu przed startem i wykorzystałem w pełni pobyt w Międzygórzu gdzie byłem z rodziną na wczasach. Tam też przeszliśmy po górach łącznie ponad 56 km i pierwszy raz w życiu miałem okazję po górach pobiegać, co nie było bez znaczenia w Henrykowie.
Dzień półmaratonu zbliżał się bardzo szybko, sobota była idealnym dniem, bowiem dawała komfort ewentualnego wypoczynku przed powrotem do pracy. Pobudka wczesnym rankiem, na śniadanko bułka z dżemem i w drogę ! Na miejscu wszystkie czynności standardowe jak odebranie numeru startowego, rozeznanie się "co jak i gdzie" przebiegały bez problemu. Jeszcze tylko toaleta, baton, rozgrzewka i start !
![]() |
| Pod górę: 10,1 km 48%, w dół 10,997 km 52%, różnica 166 m |
Zacząłem dość ambitnie (jak na mnie ;-) ) bo w tempie sporo poniżej 5.0/km , w późniejszym czasie jeszcze tylko parę razy zerkałem na zegarek gdyż zakładałem, że takim tempem będę dalej kontynuował swój bieg. Przy pierwszym dużym podbiegu odpuściłem pilnowania tempa i skupiłem się na w miarę możliwości równej pracy. Na zbiegach starałem się przyspieszyć (tempo ok 4.19/km) i tak w miarę komfortowo minęło mi 10 kilometrów. Miałem ze sobą dwa takie małe bidony z izotonikiem (BCAA) oraz żel energetyczny. Pogoda tego dnia był idealna, lekkie zachmurzenie, nieduży wiatr i trochę ponad 20 stopni. Z tego powodu nie czułem też potrzeby sięgania po wodę podawaną na trasie, brałem jednak dwa razy po dwie kostki cukru a do żelu energetycznego dorwałem się chyba w okolicach 15/16 km aby mieć siłę na końcówce. Wcześniej trzymał mnie cukier i polecam nie bagatelizować tej formy poczęstunku ! Kryzys miałem w okolicach 16/17 km kiedy to "poczułem" już mocno nogi. Na metę wbiegłem z czasem 1h:46m:59s ustanawiając tym samym swój rekord życiowy i sprawiając sobie prezent na 40 urodziny (19 sierpień).
Po zakończeniu biegu była możliwość wzięcia natrysku oraz dla uczestników organizator zapewniał bardzo treściwy posiłek. Jedną z nowszych rzeczy było otrzymanie pakietu startowego (oprócz numeru i koszulki ,które otrzymałem na początku) po ukończeniu biegu gdzie znalazłem ładny kubek, baton, napój, banan, oraz mini BCAA w płynie.
Teraz czas na regenerację i odpoczynek.
![]() |
| Na trasie. |
| Chwilę po biegu. |
| Mata wylosowana po biegu :-) |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz